Książki dla dzieci i komunizm reaktywacja czyli obrona Margota, „Psie serce” i Ilia Iwanow


W tym roku dziatwa polska rozpoczęła 1 września zajęcia szkolne nie tylko w cieniu koronowirusa. Oto pan Rzecznik Praw Dziecka Michał Pawlak właśnie tego dnia w wywiadzie udzielonym TVN24 poinformował opinię publiczną, że

„…Poznaniu zdarzały się sytuacje, gdy edukatorzy seksualni podawali dzieciom środki farmakologiczne w celu zmiany płci…”. I dodał :”… [Edukatorzy] wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane, któremu (…) dają jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy…”.

A 2 września skierował do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa „…dotyczącego nielegalnej sprzedaży osobom małoletnim środków farmakologicznych wspomagających modyfikację płci…”.

Jak to się ciekawie składa, że właśnie dzisiaj chłopczyk, który twierdzi, że jest dziewczynką aby zaraz potem dodać, że jest „osobą niebinarną”, co podobno oznacza, że „identyfikuje się więcej niż z jedną płcią” albo odwrotnie, nie identyfikuje się z żadną – po wyjściu z aresztu udzielił całej serii wywiadów, w tym dla pani Schnepf w TOK FM idla radia Zet a w szczególności dla Jasia Kapeli.

Mówimy o osobniku, który wg Najwyższego Czasu został aresztowany 8 sierpnia w siedzibie Kampanii przeciwko Homofobii jako „nowy bohater lewicy” nie dlatego, że zbezcześcił figurę Chrystusa przed kościołem św. Krzyża, ale dlatego, że „…uczestniczył w zdarzeniu, w którym antifiarze ze squatu wyszli na kierowcę ciężarówki z nożem: pobili go, przecięli nożem opony, pocięli plandekę i ochlapali samochód farbą .To środowisko, które wcześniej chwaliło się w Internecie m.in. tym, że obrzucało działacza pro-life jajkami etc…”.

Czyli mamy pobicie inaczej naruszenie nietykalności cielesnej, niszczenie mienia o dużej wartości i wulgarne okrzyki dyktowane nienawiścią do działaczy pro-life i do ich poglądów. Pan prokurator zebrał parę paragrafów.

Koleżka Szutowicz uczestniczył wraz z bandą zbójców (jeden z uczestników groził dużym nożem, inny delektował się odrywaniem bocznego lusterka) w imprezie, którą Kodeks Karny kwalifikuje na karę więzienia do 5 lat. Byli to „studenci wydziału walk ulicznych” „uczelni” finansowanej przez burmistrza Trzaskowskiego, który znowu siedzi po uszy w g..nie, sorry , w „produktach oczyszczalni Czajka”.

Dlaczego piszę o tej starej historii, która dla mediów jest już prehistorią, bo ma ze cztery tygodnie.

Ano dlatego ,że w takich okolicznościach przyrody, jakie opisał Najwyższy Czas , rzuciły się do pisania listów otwartych, apeli i protestów oczywiście NIE w obronie ofiary czyli pobitego działacza pro-life. Któremu śmierć zajrzała w oczy, ALE W OBRONIE BRUTALNEGO NAPASTNIKA -liczne środowiska przeraźliwie elitarne i ekskluzywne.

A wśród nich najszybsze okazały się „pisarki książek dla dzieci i młodzieży, w tym autorki/autorzy lektur szkolnych, jak również ilustratorki/ilustratorzy , tłumacze/tłumaczki i , które już 12 sierpnia zdążyły zebrać ponad 100 podpisów (łącznie 137) pod tekstem.

Autorki i autorzy bajek, opowiadań, wierszy i powieści dla polskich dzieci i polskiej młodzieży wyrazili/ły swoje głębokie poruszenie faktem, iż Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób, wyraziły/li swoją solidarność z osobami LGBT+, opowiedziały się/opowiedzieli się za wolnością i równością i nie zgodziły/li się na dyskryminację i nietolerancję.

Ponadto zadeklarowały/li, że :”… Kiedy młodzi ludzie, którzy niedawno byli naszymi czytelnikami, sprzeciwiają się indoktrynacji, zniewoleniu, atakom na wolność, stajemy po ich stronie. Wspieramy ich, kiedy walczą o godność i występują przeciwko podziałom i stygmatyzowaniu z powodu tożsamości płciowej….”.

A na koniec wisienka na torcie:”… Tęcza, którą i używa jako symbolu równości i miłości, nie jest zagrożeniem!
Słowo i obraz zobowiązują. Tego pilnujemy, tworząc dla dzieci.
Droga tęczowa społeczności! Osoby LGBT+ nie jesteście same!…”.

Nie bardzo wiem, na czym polega dyskryminacja i nietolerancja , polegająca na zastosowaniu obowiązujących przepisów prawa przez powołane do tego służby i instytucje wobec osób, które to prawo w sposób oczywisty złamały.

W części listu odnoszącej się do „sprzeciwiania się”, „stania po stronie” i „wspierania” mamy do czynienia z klasycznym językiem bolszewickiej propagandy, w którym agresora przedstawia się jako ofiarę a chuligańską burdę, połączoną z demolowaniem cudzej własności i straszeniem nożem rzeźnickim jako „walkę o godność i występowanie przeciwko stygmatyzowaniu z powodu tożsamości płciowej”.

A co mieli działacze pro-life zrobić ze statystykami przestępstw pedofilskich w podziale na orientację seksualną sprawców ? Udać, że statystyki policyjne o miażdżącej wskazujące na miażdżącą przewagę homoseksualnych sprawców przestępstw pedofilskich nie istnieją?

No i szczyt wszystkiego czyli „…tęcza, którą wielu z nas wykorzystuje w swojej twórczości” oraz „tęczowa społeczność LGBT+”.

W tym momencie nie sposób nie przywołać Marii Konopnickiej, której wszystkie razem wzięte autorki i autorzy oraz sygnatariusze tego listu mogliby co najwyżej czyścić buty . Oto pierwsza zwrotka wiersza „Tęcza”:

A kto ciebie, śliczna tęczo,
Siedmiobarwny pasie,
Wymalował na tej chmurce
Jakby na atłasie?…”.

Siedmiobarwny pas to podstawowe kolory tęczy: fioletowy, indygo, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy i czerwony. Wiedza o tym jest przekazywana 3-latkom w przedszkolach . Ma ona bardzo długą tradycję w kulturze: jest wspominana w Starym i Nowym Testamencie.

„Sześciopas” to świeżynka z 1978 r. jako flaga,którą lewaccy macherzy wymyślili dla „nowego uciskanego proletariatu” w miejsce „starego proletariatu” czyli robotników przemysłowych, którym lata temu „ podarowano” sztandar czerwony. Ten się jednakowoż mocno skompromitował po ujawnieniu ekscesów komunistów sowieckich, chińskich i kambodżańskich i trzeba było wynaleźć nowe logo.

Jak w tych warunkach autorki i autorzy oraz sygnatariuszki i sygnatariusze tego żałosnego listu chcą utrzymywać, że tęcza, o której napisała dla dzieci wiersz Maria Konopnicka i o której czytamy w Piśmie Świętym to ta sama tęcza, która jest logo LGBT+? Wstyd. Wszystko szyte grubym szpagatem.

No i nieuchronnie przechodzimy do Margota, czyli faceta, który każe się nazywać kobietą a jednocześnie „osobą niebinarną” .Bo to w jego sprawie jest ten list, chociaż nazwisko ani pseudonim artystyczny nie padają.

Co zrobić z gigantycznym dorobkiem literatury dziecięcej i młodzieżowej w tej kwestii. Co zrobić z Jasiem i Małgosią, z Kopciuszkiem i Księciem, Szewczykiem Dratewką i Królewną?

Co zrobić z Anią z Zielonego Wzgórza, która wychodzi za mąż za Gilberta Blythe’a, co zrobić z Adasiem Cisowskim z Szatana z Siódmej Klasy i Wandzią Gąsowską o fiołkowych oczach?

Przepisać na nowo jak Radziecką Encyklopedię? Proszę próbować. Czuję,że prace nad nowymi wersjami już się zaczęły. Pewnikiem Kaadepke z Dehnelem już się trudzą w Stowarzyszeniu Unia Literatów pod patronatem Rafała Trzaskowskiego.

Niektóre sygnatariuszki już postanowiły napisać książeczkę o dwóch chłopczykach i dwóch dziewczynkach. Szczegółów tego, co będą robili chłopcy i co będą robiły dziewczynki – nie ujawniono.

Jak wiadomo list otwarty autorów książek dla dzieci i młodzieży „w sprawie wydarzeń w Warszawie w dniu 7 sierpnia” był pierwszy ale nie jedyny.

W dniu 17 sierpnia 2020 r. pojawił się „list naukowców świata”, a jak uściślił pan Piotr Pacewicz redaktor naczelny www.okopress.pl w artykule pt. „Naukowcy świata do polskich władz: natychmiast uwolnić Margot, zaprzestać prześladowań LGBT+” – „236 naukowców z najlepszych uniwersytetów świata”.

List jest krótki i mówi wszystko: „…Naukowcy świata: Dość homofobicznej kampanii!

My, niżej podpisane i podpisani badaczki i badacze, wyrażamy głębokie zaniepokojenie bezprecedensowym atakiem na społeczność LGBT+ w Polsce.

Z całą mocą potępiamy aresztowanie działaczki LGBT+ Małgorzaty (Margot) Szutowicz, które uważamy nie tylko za niepotrzebny i nieproporcjonalny środek zapobiegawczy, ale także za kolejny – po ogłoszeniu niektórych części Polski „strefami wolnymi od LGBT” – etap homofobicznej kampanii prowadzonej przez polskie władze.

Niepokoi nas również brutalność, z jaką polskie siły policyjne interweniowały wobec osób uczestniczących w demonstracji wspierającej Małgorzatę 7 sierpnia. Wzywamy polskie władze do natychmiastowego uwolnienia Małgorzaty Szutowicz i do zagwarantowania praw osób LGBT+…”.

Najbardziej znaną postacią wśród sygnatariuszy okazał się staruszeczek Noam Chomsky lat 92, który zasłynął z artykułu , w którym podważał wiarygodność zeznać uciekinierów z Kambodży, opowiadających o ludobójstwie pod rządami Czerwonych Khmerów. Kwestionowanie zbrodni Pol Pota powtórzyło się w jego książce

Inne nazwiska ,mniej prominentne powiedzą jeszcze więcej: Jan Grabowski , Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska-Gross,, Michał Głowiński, IBL , Ewa Łętowska, Annette Wieviorka, CNRS Francja, Stanisław Obirek UW były jezuita i mąż Shoshany Ronen, Shoshana Ronen „filozofka izraelska” też z UW no i Andrzej Seweryn przedstawiony jako dyrektor Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie sociétaire honoraire of Comedie Franciase Paryż”.

Czyli z odcinka “polski antisemitismus” nastąpiło przegrupowanie oddziałów na odcinek „polski homofobismus”.

Do tego w obronie „osoby niebinarnej Margot” 17 sierpnia wystąpili z „międzynarodowym wezwaniem” różni artyści ni głównie plastycy, kuratorzy, naukowcy, właściciele galerii sztuki na czele z paniami Olgą Tokarczuk i Andą Rottenberg, którym podpisy zbierał niejaki Wojciech Puś filmowiec i reżyser świateł oraz w 2010 stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w programie „Młoda Polska”.

„Międzynerodowe wezwanie” nie było najważniejsze ale najagresywniejsze. Oto smaczniejsze fragmenty- sama „miłość, prawda i dobro” : „…W zeszły piątek, 7 sierpnia, dwudziestodwuletnia niebinarna aktywistka Margot, jedna z założycielek queerowego kolektywu Stop Bzdurom, została aresztowana na dwa miesiące w związku z uszkodzeniem furgonetki „Stop pedofilii”. Pod tym hasłem, przy jawnym wsparciu instytucji państwowych, neonacjonalistyczna, katolicka Fundacja Pro – Prawo do Życia od wielu miesięcy prowadzi kampanię zrównującą pedofilię z homoseksualizmem i edukację seksualną z wykorzystywaniem nieletnich, a finansowane przez nią furgonetki bezkarnie krążą po ulicach polskich miast. Zarówno one, jak i prezentujące podobne treści plakaty, billboardy i homofobiczne poradniki stanowią jawny znak instytucjonalnej przemocy wymierzonej w mniejszości seksualne i płciowe, sprawiającej, że osoby oskarżane o nieheteroseksualność i nienormatywność płciową obawiają się o swoje życie…”.

Furgonetki pro-life „bezkarnie krążą po ulicach polskich miast” a „osoby oskarżane o nieheteroseksualność i nienormatywność płciową obawiają się o swoje życie”.

Aresztowanie Margota to wg sygnatariuszy listu :”… część większej operacji rządowo-policyjnej mającej na celu ograniczenie i stłamszenie praw mniejszości seksualnych i płciowych oraz zduszenie wszelkich form krytycznego antagonizmu…”.
 

Potem w przyszedł czas w liście pani Olgi i pani Andy oraz „świata sztuki” na ogólniejsze refleksje :”… To międzynarodowe wezwanie jest jednocześnie oskarżeniem autorytarnego kursu obranego przez polskie władze, a także mizoginistycznej, homofobicznej, transfobicznej i rasistowskiej przemocy wpisanej w schemat działania polskiej policji i instytucji wymiaru sprawiedliwości.

Polska ma długą tradycję prześladowania mniejszości: Żydzi, Romowie, imigranci, homoseksualiści, osoby transpłciowe i nie-białe byli kryminalizowani i brutalnie stygmatyzowani przez prawo z przyzwoleniem władz w różnych okresach polskiej historii najnowszej.

W latach 1985-1987 PZPR przeprowadziła tak zwaną Akcję „Hiacynt”(…) Demokracja kończy się, kiedy jej instytucje edukacyjne wykorzystywane są do ustanowienia nowych relacji władzy; kiedy prawo usprawiedliwia płciową, seksualną i rasową przemoc; i kiedy „obrona” dzieci i pomników instrumentalizowana jest w celu dyskryminacji ciał nieheteroseksualnych, niebinarnych. Musimy bronić naszych queerowych, transpłciowych i niebinarnych współobywateli, zarówno młodocianych, jak i dorosłych.

Wzywamy wszystkich członków wspólnoty międzynarodowej do podjęcia natychmiastowych działań przeciwko instytucjonalnej przemocy zachodnich, tak zwanych demokratycznych rządów, zasad i instytucji…”

Czy Olga Tokarczuk mogła napisać inaczej? Nie mogła.

Mało tego, wraz z Agnieszką Holland i Agnieszką Graff tego samego dnia tj. 17.08. 2020 r. Olga Tokarczuk wysłała „specjalny list” do Frau Ursuli von der Leyen Przewodniczącej Komisji Europejskiej , w którym to liście podkreślają m. in. że :”… uszkodzona furgonetka, która stała się podstawą do zatrzymania „Margot”, jest jednym z wielu pojazdów, które rozpowszechniają oszczercze i oburzające treści dotyczące przedstawicieli środowiska LGBT w Polsce. (…)Wcześniejsze starania, by zatrzymać tę dobrze finansowaną kampanię za pomocą legalnych środków, nie przyniosły rezultatów(…)„Margot jest de facto ofiarą politycznych represji, aresztowaną za odmowę bycia poniżaną…”.

No i na koniec wezwały Komisję Europejską do podjęcia :”… stosownych kroków w celu obrony podstawowych europejskich wartości – równości, niedyskryminacji, szacunku dla mniejszości – które zostały w Polsce pogwałcone.

Podpisało ten list 75 osób , w tym m.in.: Pedro Almodóvar reżyser filmowy, Margaret Atwood, Timothy Garton Ash historyk , Agnieszka Graff feministka amerykanistka , Ed Harris aktor (wystąpił w filmie “Zabić księdza” 1988 u Agnieszki Holland), Jan Komasa reżyser (mąż siostrzenicy Agnieszki Holland), Dorota Masłowska pisarka, Paweł Pawlikowski reżyser, Volker Schlöndorff reżyser (kłamliwy film o strajku w Stoczni i o śp. Annie Walentynowicz), Timothy Snyder historyk, Krzysztof Warlikowski reżyser, Adam Zagajewski poeta i Slavoj Žižek filozof marksistowski były członek Komunistycznej Partii Słowenii.

Widać w tym wszystkim szeroko zakrojoną akcję polityczno-propagandową z elementami prowokacji, w której „osoba niebinarna Margot” miała odegrać kluczową rolę „niewinnej zaszczutej przez reżym i nienawistne masy katoli” .Ale po wyjściu z aresztu „Margot” przestał trzymać się roli skrzywdzonego niewiniątka i zaczął gadać, co mu serce dyktowało. Albo jest tu drugie dno.

Ogólnie sprawia wrażenie takie, jak gangster z Odessy Miszka Japończyk powracający z katorgi po amnestii i oczekujący od kumpli oklasków ,że zamiast czapy, którą mu zasądzili, wyłgał się krótką i lekką katorgą i ma dalsze, bardzo ciekawe oferty od dużo mogących zleceniodawców.

Konkretnie wyraził to w formie kilku złotych myśli w wywiadzie dla „Krytyki Politycznej” w rozmowie z Jasiem Kapelą. Jedna z nich stała się tytułem całego wywiadu. A tytuł rzeczywiście zapiera dech w piersiach : „Margot: Powiedzieć, że p…lę Polskę, to nic nie powiedzieć…”.

Na pytanie Jasia Kapeli :„Słyszałem plotki, że chcesz być premierką?” odpowiedział :”…: Nie. To Łania zamierza być i będzie posłanką. Ja zawsze chciałam być papieżycą i to się nigdy nie zmieniło.”I dalej w tym podobie:

„J.K.A po co?

Margot: Chciałabym przejąć dziedzictwo chrześcijańskie i nim zarządzać.

J.K.A nie lepiej zlikwidować?(…) Po to chciałaś się spotkać z papieżem?

Margot: Nie. Chciałam mieć bierzmowanie od papieża, żeby wszystkich polskich rzymskich katolików dupa bolała. Nadal chcę…”.

Po wywiadzie Michała Szutowicza u Jasia Kapeli zapadła w mediach martwa cisza. Nawet Der Onet nie dał głosu.

Co do Agnieszki Holland, Olgi Tokarczuk i pana Pusia oraz księdza Bonieckiego to wiemy, z kim mamy do czynienia. Tu szans na jakieś kajanie się i chwilę refleksji nie ma żadnych. Co najwyżej na zapleczu się trochę pozłoszczą, że figurant odszedł od ich scenariusza i rzuca „niezlecone teksty”. Ale wcale nie ma pewności, czy tego tekstu rzucanego u Jasia Kapeli też nie było w scenariuszu.

W końcu zmiana płci dzieci gwiazd Hollywood i „szołbiznesu” to od kilku lat moda lansowana przez największe gwiazdy. W 2011 roku najstarsza córka Warrena Beatty i Anette Benning panna Kathryn dokonała „zmiany płci” i teraz jest Stephenem Irą Beatty a rodzice udzielali wywiadów, że są dumni i szczęśliwi. Sam Stephen Ira jest wojującym homoseksualistą. Wcześniej, bo w 2008-2010 transformacji płci dokonała Chastity Sue Bono córka weteranki operacji plastycznych „Cher”.

Tak więc powtarzam, nie dziwi mnie zachowanie staliniąt i potomków komunistycznej nomenklatury, którzy od lat walczą z rodziną i Polską oraz z człowiekiemi, jakim go Pan Bóg stworzył.

Mnie interesują autorki/autorzy i ilustratorki/ilustratorzy książeczek dla przedszkolaków i ich rodziców, dla dzieci młodszych i dla młodzieży. To oni i one jako pierwsze wyskoczyli z publiczną obroną ludzi, którzy awanturowali się z Policją po zamknięciu „Margota” a pośrednio w obronie głównego aktora przedstawienia.

W końcu dzieła niektórych z nich, mocno wspomagane przed państwowy system dotacji i dystrybucji są lekturami zalecanymi dla przedszkoli i są lekturami szkolnymi w klasach 1-3.

I nie tak dawno, bo w 2019 r. sam pan minister Piotr Gliński zapowiedział akcję ROZDANIA przedszkolakom 300.000 książeczki „Pierwsze czytanki” w ramach programu „Mała książka – Wielki Człowiek”. Czyli wyłożenia na kilkoro z nich sporej kasy. Pośrednio ale jednak.A tu rząd im się nie podoba.

Niewdzięcznikami okazali się:: prof. Joanna Papuzińską-Beksiak, Grzegorz Kasdepke, Michał Rusinek, Zofia Stanecka i Anna Onichimowska.

Największym autorytetem w tym gronie jest pani profesor Joanna Papuzińska Beksiak lat 81, która ma za sobą długą karierę naukową w dziedzinie wychowywania dzieci poprzez książki. Pracownik naukowy UW od lat 60-tych.W 1972 r. tematem doktoratu była „Wychowawcza rola prasy dziecięcej”, w 1975 r. praca pt.” Inicjacje literackie. Problemy pierwszych kontaktów dziecka z książką” była podstawą habilitacji. Poza tym napisała kilkadziesiąt książek dla dzieci, krytykiem literackim, zasiadała w jury nagrody im. Kornela Makuszyńskiego, członkini Związku Literatów Polskich, założyła w latach 90-tych kwartalnik „Guliwer”, jest wymieniana wśród współpracowników czasopisma „Świerszczyk”wraz z Ireną Landau, Grzegorzem Kadepke i Anną Onichimowską, sygnatariuszami listu w sprawie „wypadków 7 sierpnia”.

Jej książka jest w spisie lektur dla klas 1-3(„Asiunia”) a Wydawnictwo Nasza Księgarnia wydaje jej utwory w serii „Poczytaj mi mamo”. W 2014 r. otrzymała specjalną Nagrodę Pary Prezydenckiej za osiągnięcia w twórczości dla dzieci i młodzieży – od Bronisława i Anny Komorowskich .

W roku 2013 honorowym patronatem objął minister Bogdan Zdrojewski „…Bezpłatny, multimedialny pakiet edukacyjno-kulturalny dla matek nowonarodzonych dzieci…”, w którym obok utworów m.in. Juliana Tuwima (Lokomotywa) i Ewy Szelburg Zarembiny znalazło się też miejsce dla utworu Joanny Papuzińskiej.

Źli ludzie mogą podejrzewać, że ta niezwykła kariera w roli naukowca i autorki książeczek dla dzieci nie pozostawała bez związku z faktem, iż Małżonek Pani prof. Papuzińskiej , zmarły w roku 2014 prof. Janusz Beksiak w latach 70-tych nie tylko był popularnym wykładowcą ekonomii politycznej socjalizmu na SGPiS ale w 1977 r. został doradcą ekonomicznym samego I Sekretarza PZPR Edwarda Gierka a ostrzeżony, że nadchodzi nowe, zrezygnował z funkcji i z członkostwa w PZPR aby w 1987 r. odnaleźć się już jako ”niezależny intelektualista” wśród 60-ciu doradców samego Lecha Wałęsy, który poprosił ich, aby sformułowali podstawowe cele opozycji demokratycznej, zapewne do rozmów w Magdalence. Uczciwie trzeba zaznaczyć, że program reform opracowany przez śp. Prof. Beksiaka jako szefa ekonomistów OKP –stał w opozycji do tzw. planu Balcerowicza.

Drugą a może pierwszą seniorką podpisaną pod listem w obronie „tęczowej społeczności” jest pani Irena Landau lat 88 „wieloletnia pracowniczka wydawnictwa Nasza Księgarnia, współredaktorka czasopisemka dla przedszkolaków „Miś”oraz czasopisma młodzieży młodszej „Płomyczek” ,wydawanego do 2012 r. a jako dodatek do „Płomyka” pamiętający jeszcze towarzyszki Wandę Wasilewską i Janinę Broniewską. Pani Irena Landau napisała też kilkaset słuchowisk dla dzieci i ponad 60 książeczek dla dzieci, z których niektóre są do dzisiaj lekturami szkolnymi.

Przypadkiem a może niekoniecznie przypadkiem pani Irena Landau z domu Barska od 1955 r. była żoną pracownika naukowego SGPiS Zbigniewa Landaua, który już w 1950 r., będąc studentem, dostał etat zastępcy asystenta w Katedrze Materializmu Dialektycznego i Historycznego. Głównie zajmował się historią gospodarczą. Doktoryzował się w 1960 r. i od 1965 r. był kierownikiem Zakładu Najnowszej Historii Gospodarczej Polski w Katedrze Historii Gospodarczej SGPiS a od 1970 r. prodziekanem na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym. W latach 50-tych redagował gazetki ZMP a z czasem wykładał też na Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR. Czyli też miał dojścia na górze. A małżonka rządziła w „Płomyczku” i pisała książeczki dla ciemnych katolskich dzieci.

-Grzegorz Kasdepke dziennikarz i literat ur. 1972 r. w 1995 r. (23 lata) został naczelnym redaktorem „Świerszczyka”, w 2001 został laureatem nagrody literackiej im. Kornela Makuszyńskiego za książkę „Kacperiada. Opowiadania dla łobuzów i nie tylko cz.1”, książka „Detektyw Pozytywka” jest na liście lektur szkolnych, współpracował z wydawnictwami: Nasza Księgarni,(gdzie redaktorem jest Joanna Wajs też sygnatariuszka listu ) ,Agora.Muza. Egmont, współpracuje z czasopismem GAGA, reklamowanym jako: magazyn psychologiczny dla nowoczesnych rodziców. Podejmuje takie tematy jak „co odpowiedzieć dziecku, kiedy znajdzie ojca pluszowe kajdanki albo dopadnie rodziców w sytuacji jednoznacznej”,

Grzegorz Kasdepke jest członiem Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Unii Literackiej (KRS 0000791288), którego prezesem jest Jacek Maria Dehnel a członkiem zarządu Zygmunt Miłoszewski. W komisji rewizyjnej zasiada też Joanna Olech, która list w obronie „tęczowej społeczności”- podpisała.

Prezes Jacek Dehnel jest lansowany jako gej, co to się „ożenił” w Londynie z Piotrem Tarczyńskim a w 2019 r. dokonał publicznej apostazji.

I jak tu się dziwić, że Kasdepke poparł publicznie tzw. Kartę LGBT a organem sprawującym nadzór nad stowarzyszeniem Unii Literackiej jest Prezydent Miasta St. Warszawy czyli Rafał Trzaskowski.

-Edward Lutczyn artysta plastyk ur.1947 r. w 1955 r. nagrodzony przez „Płomyczek” (pani Irena Landau) za rysunek, współpracował ze „Świerszczykiem”, Gazetą Wyborczą i „Playboyem”

Joanna Wajs od 2008 jest redaktorem w wydawnictwie Nasza Księgarnia”, Publikowała w „Gazecie Wyborczej” i „Midraszu”,tłumaczka z języka włoskiego m.in. Valerio Evangelisti książki o Nicolasie Eymerichu okrutnym i bystrym inkwizytorze,

-Michał Rusinek ur. 1972 r. sekretarz śp. Wisławy Szymborskiej noblistki, co się poetycko zalała łzami po śmierci Stalina, w 2010 r. wspólnie z Wisławą Szymborską wszedł go honorowego komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego a obecnie zasiada w Radzie Języka Polskiego. Pisze książki dla dzieci, które ilustruje siostra Joanna Rusinek. Joanna Rusinek była przez 2 lata asystentką żony Czesława Miłosza –Carol Thigpen. Oboje podpisali list.

-Monika Rakusa –w przeciwieństwie do wyżej wymienionych napisała tylko jedną książkę dla dzieci ale za to w latach 2005-2010 „…brała udział w projekcie dla United States Holocaust Memorial Museum…”, Jak donosił w dniu 19.09.2008 r. portal www.podhale24.pl w notatce pt. „Szukają na Podhalu świadków zbrodni na Żydach” przedstawiciel United States Holocaust Memorial Museum „na Podhale” pan Michał Szpórna,”… Interesuje nas dokumentowanie Holokaustu poprzez relacje naocznych świadków – poprzez świadectwa prześladowań wrogów rasowych, wrogów politycznych i religijnych, osób upośledzonych umysłowo i fizycznie oraz wrogów obyczajowych (…) Szukamy świadków lżenia, poniżania, rozbojów, deportacji i morderstw. Chociaż w ramach projektu przeprowadziliśmy dotąd niemal tysiąc wywiadów…”. Jako koordynatora projektu i kontakt podał panią Monikę Rakusę.

Zofia Stanecka z domu Gugulska ur. 1972 r. napisała za to bardzo dużo książek dla dzieci wraz z ilustratorką panią Marianną Oklejak. W samej serii „Basia” wyszło chyba ponad 20. Jej główne dzieło „Świat wg dziadka”, która została wpisana na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej. Panna Gugulska przyjaźniła się jako nastolatka ze słynną pisarką Ireną Jurgielewiczową, autorką lektury szkolnej „Ten obcy”. Nie przypuszczam aby ta znajomość zaszkodziła w karierze literackiej pani Staneckiej.

Co ciekawe , Irena Jurgielewiczowa studiowała przed wojną na Wolnej Wszechnicy Polskiej, której profil ideowy określili tacy ludzie jak Ludwik Krzywicki marksista i socjalista. A obok niego widzimy takie nazwiska jak Józef Chałasiński „słynny socjolog”, który po IIWW trafił do Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko Radzieckiej a także został wybrany do Komitetu Obchodów 70-tych urodzin Józefa Stalina czy Janusz Korczak wdrażający idee progresywizmu pedagogicznego, wolnomularz od 1933 r. poważnie rozważający wyjazd do Izraela bo fascynowała go idea kibuców.

Warto też wspomnieć, że ojciec pani profesor Joanny Papuzińskiej, Stanisław Papuziński, był pedagogiem silnie związanym z Wolną Wszechnicą Polską i jej środowiskiem. Była to taka siatka czy raczej pajęczyna „czerwonego nauczycielstwa”, którego „najczerwieńszym” jądrem było czasopismo „Płomyk” i Wanda Wasilewska futrowana z ambasady sowieckiej.Na jej tle Janusz Korczak to niemal nacjonalista.Ale nie należy zapominać o Igorze Newerly, sekretarzu.

Dzisiejsze  korzenie twardego jądra środowiska autorów książek dla dzieci, terroryzującego  innych autorów oraz opinię publiczną , wyrastają właśnie z tych  starych socjalistycznych i komunistycznych kręgów przedwojennegov„czerwonego nauczycielstwa” oraz różnych pajęczyn towarzyskich z Januszem Korczakiem w tle.

Ich celem jest obalenie starego porządku prawnego i naturalnego w wychowaniu dzieci, jak w roku 1917 i w 1944.

Wszystko już było w XX w.: odbieranie dzieci rodzicom i wychowywanie ich w całodobowych „ochronkach” przez „kompetentne profesjonalne nianie”, nadawanie dzieciom imion przez specjalne komisje a nie przez rodziców. W kibucach izraelskich po II WW dziewczynki i chłopcy byli ubierani jednakowo i starano się aby bawiły się w te same zabawy, bez podziału na płeć. Dzieci i rodzice nie mieli nic swojego (czerwony sweter podarowany przez babcię z USA dziewczynce w następnym roku był „przydzielany” innemu dziecku. Chłopcy i dziewczynki spali i myli się wspólnie do 13 roku życia.

Wspominają o tym po latach starzy już ludzie w dwóch filmach dokumentalnych: „Dzieci słońca Yaldey Hashemesh Children of the Sun” oraz „Żyć w kibucu” w reżyserii Michała Fajbusiewicza.

Eksperymenty na ludziach (i zwierzętach) zaszły w latach 20-tych XX w. ZSRR jeszcze dalej a efekty i okoliczności były tak kontrowersyjne ,że rosyjscy historycy nauk biologicznych dostęp do archiwów otrzymali dopiero kilka lat temu. Szaleństwo inspirowane eugeniką i chęcią przedłużenia życia doprowadziło do tego, że młode entuzjastki komsomołki zgłaszały się do profesora Ilji Iwanowa aby na ochotnika urodzić hybrydę człowieka i szympansa.

Sprawa przeciekła do opinii publicznej i w 1925 r. pisarz Michaił Bułhakow napisał satyrę „Psie serce”, w której profesor Filip Filipowicz Preobrażeński wszczepia bezdomnemu psu Szarikowi jakieś organy złodzieja recydywisty Klima Czugunkina, który zginął w bójce. W ten sposób z psa Szarika powstał Poligraf Poligrafowicz Szarikow, któremu stosowne dokumenty tożsamości wydaje komitet domowy.

Historią zainteresowały się „służby biezopastnosti”, które w 1926 r. zrobiły u Bułhakowa rewizję i rękopisy „Psiego serca” zabrały.Książka ukazała się w roku 1987, kiedy wszyscy zapomnieli o Ilji Iwanowie, szympansach w Suchumi i komsomołkach ochotniczkach.

Można powiedzieć, że na tle entuzjazmu aktywistek komsomołek, które w imię postępu chciały mieć dziecko z szympansem , dzisiejsze aktywistki literatki i ilustratorki wypadają nader blado. W końcu co to za sztuka powtórzyć 1000 razy „Małgorzata Szutowicz aktywistka” i zainkasować zamówienie na nową książeczkę dla dzieci, w której na 30 stronach będzie 50 krótkich zdań i ilustracje wyglądające jak dzieło 5-latka ale „płatne” jak dzieło Leonarda da Vinci.

Aż mi głupio przypominać, że jakiś lekarz wystawił 25 lat temu akt urodzenia na dziecię płci męskiej Michała Szutowicza. Że świadectwo dojrzałości też wystawione na Szutowicza Michała, więc co z indeksem?

Rozumiem też, że te wszystkie postępowe babuleńki i panie w wieku balzakowskim , które od lat drenują budżet państwa pod pretekstem „programów rozwoju czytelnictwa” i innych „programów”, których nie znamy, aż piszczą z uciechy na widok stworzenia boskiego, które bije i obraża niewinnych ludzi oraz niszczy mienie „w imię wyższych ideałów” i dowala przebrzydłym katolom. A państwo reaguje niemrawo.

Pozostaje pytanie, czy postępowe babuleńki, Grzegorz Kasdepke oraz panie w wieku balzakowskim z branży książek dla dzieci, kibicujące „Margotowi” po jego wypowiedziach u Jasia Kapeli 3 września 2020 r. dalej będą futrowane kasą polskiego podatnika za te swoje tandetne wypociny „z życia dziecka młodych, wykształconych z wielkich miast, areligijnego i niepewnego swej płci”.

Rewolucja kulturowa w agresywnym wydaniu podpełzła nam pod próg a rząd zastygł w niemocy jak żona Lota i się gorączkowo zastanawia, co robić, żeby nic nie zrobić w tej sprawie. Mediom, jakże wymownym w krytyce Polski, dyktatury PiS i .ciemnego katostwa-mowę odebrało. III RP ginie od śmieszności.

Z drugiej strony, autorzy tej hucpy mają pecha, bo tak zwany „świat”, do którego kierowali swoje żale (czytaj donosy) na Polskę ma tym razem naprawdę poważne problemy, z lewactwem USA i UE na czele, więc odzew jest żaden. Tyle dobrego.

https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-p-glinski-ksiazke-pierwsze-czytanki-otrzyma-300-tys-polskich-przedszkolakow/

Pink Panther


Źródło: SZKOŁA NAWIGATORÓW , 5 września 2020.

Ilustracja tytułowa: Foto za: tiemposprofeticos.org  / Wybór zdjęcia wg.pco

*

Przeczytaj więcej artykułów Pink Panther na naszym portalu >  >  >  TUTAJ.

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
, 2020.09.17.

Avatar

Autor: Pink Panther