Zające prawa polskiego / Umoczone drewno / Teoria teorii spiskowych


Zające prawa polskiego

Skąd się bierze poczucie niestabilności prawa polskiego? Czy to znowu Koszalin padający na liny, żeby nie wypaść z ringu? Okładają go przeróżni specjaliści o nawijania makaronu na uszy a ten słaniając się jakoś stoi na nogach, choć to coś, co się z nim dzieje, trudno nazwać walką. Raczej za ten stan rzeczy wyłączną winę ponosi nadpobudliwy Ustawodawca i bierny w swym samozadowole­niu Naród. Ale czy na pewno polski?

W samej rzeczy wystarczy wpisać w wyszukiwarkę ustaw słowo „zając” i co zobaczymy? Na sejmowej niewiele, bo ta szuka tylko po tytułach dzienników ustaw. My zrobiliśmy naszą wyszuki­warkę na www.telksinoe.pl i tam pokaże się nam całe mnóstwo wyszukań po treści ustaw ze sło­wem „zając”. „Skąd się wzięły te zające?” – zawoła oburzony prawny purysta. „Czy to Australia?” – doda inny zza pleców. Uszy położył po sobie, ale doda. Co mu tam zależy? Dziarski doszczekiwacz. „Jeszcze psów dingo nam brakuje w tym prawie.” – skomentuje kolejny niezadowolony. Jakiś praw­niczyna powie: „E, malkontent.” – bo jak to na prawniczynę przystało nie umie mówić po polsku. Ich tam na studiach nie uczą sztuki wymowy, zatem po co będzie swój język prawniczy kalał krasomów­stwem.

Jednakże po wnikliwym przyjrzeniu się, skąd te zające, widzimy takie słowa jak: zarządzając, zarządzającego, potwierdzające, wyłączające, sprawdzających ale i stwarzając. „I gdzie te zające?” – zapyta niecierpliwiący się Czytelnik.

Drogi Czytelniku, a weź to tak podziel: zarząd-zając, zarząd-zając-ego, potwierd-zając-e, wyłąc-zając-e, sprawd-zając-ych a i wreszcie stwar-zając. Są zające, czy nie ma?

„A co ty, autor, zadajesz pytania na które nie ma rozstrzygającej odpowiedzi?” – wyczuje moją retorykę Czytelnik. Tak, nauczyłem się tego od pewnego Zająca. I to nie ruska kreskówka o wilku i zającu. Zające ukrywają się w polskim prawie jak w redlinach kartofliska. Przycupnęły, uszy po sobie i filują: „Zauważą, czy nie zauważą?” – typowe zajęcze pytania. Jak tu odpowiedzieć tak albo nie?

I jakiej stałości chciałeś się doczekać z takim prawem, kiedy tam pełno zajęcy a te do stałych zbytnio nie należą. Skika taki po polu i skika. Jaka tu stałość? Ale pomyśl o tym z innej strony. Skoro to takie zające a ukrywają się głównie w słowach jak zarząd-zając, to wiesz już przynajmniej, czemu te nasze władze są takie odważne jak zające. Ma w zarządzaniu zająca to i jest dzielny zajęczą odwa­gą. Nie bójmy się zatem ichniej pozy, bo czego tu się bać? Zajęcy? Ukrywa się taki sprawd-zając nam na przykład, czy zapłaciliśmy im podatki za tę ich odważną służbę Narodowi. Oby polskiemu. Albo sprzeniewier-zając publiczne pieniące taki zarząd-zając-y daje się na tym wreszcie przechwycić.

Nie szukajcie jakichś głębszych analogii w prawie polskim. Dlatego jest w nim groch z kapu­stą, bo przecież to się podoba zającom. Oni na te liście lecą i na tę zieloną przekąskę, po których lekkie się robią wiatry. A potem już nie z prądem a z wiatrem dają w długą, stwar-zając specyficzny klimat kultury prawnej w naszym biednym i szczególnie doświadczonym kraju ciągle jeszcze nad Wisłą. To stwierd-zając, dajmy już spokój zającom.

Czy to na tej podstawie twierdzę, że nasze prawo chwieje się jak pokład łajby Odyseusza?

Jest ustawa z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1362) – bardzo łatwo znajdziesz u nas w wyszukiwarce ustaw – jeszcze raz na www.telksinoe.pl. To ta niesławna ustawa, która oddaje ziemię w obce łapy 1-go maja 2021 roku.

Inne ustawy, które na ten haniebny proceder przejęcia własności ziemskiej Skarbu Państwa w Polsce przez obcych mają wpływ, znajdziemy już niedługo także u nas, bo aktualizujemy wyszukiwarkę do prawa, które łaska­wy Sejm z Marszałkiem Sejmu na czele aktualizują wstecznie.

Dobrze widzisz, drogi czytelniku, na przykład w roczniku 2018 są poprawki z 2019 i 2020 roku na przykład o COVID-zie. Wpisz COVID i co zobaczysz. Pojawia się w roczniku 2019 w 9 ustawach i w 2018 w 2 ustawach. Kto nasze prawo zacovidował wstecz? Oto jest ciekawostka prawna.

A Ty chciałbyś (chyba już tylko zajęczej) stałości. Wisła nie płynie z dołu do góry, ani z północy na południe. A nasze prawo, gdzie płynie?…

Z Bogiem.

Andrzej Marek Hendzel

Źródło: hendzel.pl , 8 września 2020.


Umoczone drewno

Z jedną sprawą muszę wziąć rozbrat. Niedawno umarł profesor Jan Szyszko. Niestety poseł obecnie rządzącej ekipy miernot. Nie przypuszczałem, że dożyję czasów, gdzie władze będą jeszcze głupsze niż władza za nieboszczki komuny. Gdzie w każdym słowie jest wyłącznie propaganda i oby chociaż sukcesu a to tylko bałamutne frazesy, z których nic nie wynika.

Parę miesięcy temu weszła ustawa o podatku od towarów i usług (POTIU), mylnie nazywane­go VAT-em. I pisiornia dała ulgi na jakieś bzdety, ale drewno opałowe, przecież podstawowy opał większości gospodarstw domowych, obłożyli podatkiem 23% – czyli najwyższym możliwym. Pomijam to, o czym już pisałem, że nie obniżyli tej najwyższej stawki podatku na taki, jaki był od początku, gdy daliśmy się oszukać na ten podatek przechodni. Mógłbym tu napisać o tym, że to całe POTIU jest niekonstytucyjne. Jednak tę lekcję zostawiam do odrobienia drogo opłacanym prawniczynom za­trudnianym przez bogate firmy. Czemu nie zauważyli, że POTIU jest niekonstytucyjne?

Większość tych firmowym prawniczyn ma gdzieś Konstytucję, choć są z tych, którzy teraz tak dla fasonu tej Konsty­tucji bronią. Biorą kasę za bezdurno.

A co to ma wspólnego z profesorem Szyszko? Jego nazwisko z „ko” na końcu, według niego było nieodmienne. To były szyszkowe metody odmiany. Niestety w polszczyźnie nazwiska takie jak większość nazwisk, są odmienne. Dlatego wspomnę teraz o panu Szyszce, choć miałem z nim zatarg o te jego wymysły odnośnie energetyki jądrowej. Rozwinę to kiedyś. Nie ukrywałem tego mojego po­dejścia do jego osoby. Ale przed ostatnimi wyborami jakoś się tak przełamałem. Okazało się, że jest metoda, która pozwoliłaby podnieść produktywność lasów o kilka do kilkunastu procent, bez żadnej chemizacji. Byłyby miliony metrów sześciennych drewna rocznie więcej w Polsce. Część jako suro­wiec szlachetny dla przemysłu i rzemiosła a część na opał.

I zadzwoniłem do Szyszki. „Zróbmy eks­peryment. Potrzebne byłoby nam poletko doświadczalne.” – mówię do niego na koniec. „Ja mam tyl­ko tysiąc hektarów w Tucznie. Ale zadzwoni Pan po wyborach.” – odpowiedział. I tyle go widziałem i słyszałem więcej. Bo po wyborach już nie było z kim rozmawiać, gdyż umarł.

Wierzycie w to i Ty, drogi Czytelniku? Jakoś mi to zalatuje teorią spiskową, ta wiara w takie zbiegi okoliczności. Wyobraźcie sobie, że lobby energetyczne traci miliony ton wartości opałowej w samym drewnie z lasu – najbardziej ekologicznym paliwie, jakie obecnie jest. Oddajemy do atmosfery tyle dwutlenku węgla, ile drzewa go zaabsorbowały. Jest zatem cykl zamknięty, nie jak w wypadku kopalin jak: węgiel, gaz czy ropa naftowa, gdzie w wyniku ich spalenia dwutlenku węgla w atmosfe­rze przybywa. Są ludzie, którzy potrafią zabić dla paru złotych, a tu miliardy by wyparowały wiel­kim korporacjom i koncernom. I teraz zaraz jego pozorni koledzy – pisiory – wsadzają POTIU na drewno opałowe. Nie umo­czony interes? Bo co można zrobić z interesem, jeśli go nie umoczyć?

Ty­powe działanie sprzedajnej władzy, która tak pieje, że ona oczyści swoje szeregi ze zgnilizny i zepsu­cia. Jak dotąd oczyściła swe szeregi z ludzi rozsądnych i inteligentnych, którzy mieli na tyle rozumu w głowie, by zajmować się nauką i to z międzynarodowym sukcesem. I to zrobiła to cichcem, aby ludek pijący piwsko przed te­lewizorem nie zauważył.

A co to ma wspólnego z naszym ulubionym i stale tu poruszanym tematem zagarnięcia Pol­skiej Ziemi 1-go maja 2021 roku przez Niemiaszków i ich pomagierów? Niestety profesor Szyszko miał swoje za uszami w tej sprawie, bo podpowiedział ten durny przelicznik o zdolności nabywczej Polaka w zakupowaniu ziemi. Tak przynajmniej twierdził. Pisiornia to łyknęła, bo tam mało komu chce się myśleć i ambaras gotowy. I teraz się popisują swoimi klapkami na oczach, jak to oni wierzą swemu prezesowi i całej ban­dzie urzędasów w Rządzie, którzy myśleć nie potrafią, ale zasiadają. Tyl­ko po co, a może po kiego, podnieśli POTIU, skoro tak cenili tego Szyszkę?

Jeśli lubisz być w konia robiony, Ty, który to czy­tasz, to idź do lasu, walnij się na wznak na runie i popatrz w niebo. Ono nie przeminie a pisiory są jak liście lecące z drzewa – zżółkną (pewnie z zawiści), spadną i zgni­ją, żebyś miał się na czym wal­nąć na tej ściółce. I tyle z nich co dymu z komina, choć koszty lu­dziom pod­nieśli o 23%. O prawie ćwiartkę. A Ty dalej się na to godzisz. Taki wymyślili eksperyment.

Z Bogiem.

Andrzej Marek Hendzel

Źródło: hendzel.pl , 10 września 2020.


Teoria teorii spiskowych

Wypada poukładać podstawy teorii, o których tak wielu mówi, stosując je jako wytrychy. Wystarczy powiedzieć „to teorie spiskowe” a już rozmówca zostaje zagoniony w kozi róg. I obojętne czy to: Nowy Jork, Paryż, Warszawa czy Koszalin. A jak się to ma jeśli idzie o podstawy wszelkich teorii?

Każda teoria ma pewne stałe elementy: pewniki (zwane z grecka aksjomatami), definicje, twierdzenia, lematy i dowody. Szczególnie dowody są ważne, aby teoria zadziałała. Niestety żadna nie jest wolna od skutków twierdzenia Gödla, które mówi, że nie można udowodnić wszystkich twierdzeń w ramach danej grupy aksjomatów (teorii), czyli że zawsze są (jakieś) twierdzenia we­wnętrznie sprzeczne, czyli sprzeczne w ramach (danej) teorii. Nie ma wyjścia, teorie są obarczone tym błędem.

Ale co, jeśli istnieją teorie, które nie dysponują żadnym twierdzeniem opartym na dowodach? Czyli takim, które można udowodnić – oczywiście – w ramach tej teorii, w której powstały. Są całko­wicie bezzasadne a ich istnienie stwarza tylko zamieszanie. Takie twierdzenia to właśnie twierdzenia spiskowe, jeśli to można tak określić, bo określenie to pozostawia wiele do życzenia. Czyli skończone bujdy, które tylko ludziom zaprzątają głowę.

Jednakże to za mało, by uznać twierdzenie za brednię, gdy nie ma się dowodu w danej chwi­li, bo dowód może się pojawić i trzeba wytrwale go szukać. Na tym opierają się wielcy twórcy teorii spiskowych, czyli zwykłych bujd, które uchodzą za jakieś tam teorie. A w istocie nie ma to rąk ani nóg, ani ładu ani składu. Bo teoria bez swoich trwałych elementów w ogóle nie jest teorią, zatem też nie może być teorią spiskową. I wtedy nie mamy już nic do powiedzenia, gdy ktoś wali: „To teoria spiskowa.”. A gdzie jej pewniki, twierdzenia, definicje, lematy i dowody? Nie ma. Czyli to nie jest teo­ria a bujda na resorach. Totalne zmyślenie, które nie może w żaden sposób poprzeć swoich wymy­słów, bo to są wymysły.

Prawdziwe teorie spiskowe, to w istocie dobrze przemyślane grupy argumentów, które są do­brze poukładane i udowodnione a dotyczą spraw zakulisowych, ukrytych i tajnych. Jeśli wywlekane są na światło dzienne ciemne czyjeś sprawki i ktoś odrapuje je z brudu dezinformacji, czyli po prostu kłamstwa, to takie teorie spiskowe są ze wszech miar pożądane i wnoszą nowe światło w sprawy źle poukładane i wrogie wobec ludzi. Wtedy liczyć się trzeba zarówno z samymi teoriami jak i z ich au­torami, bo po udowodnieniu większości twierdzeń, taka teoria staje się prawdopodobna i wychodzi na światło dzienne jako zbiór faktów okraszonych jedynie twierdzeniami, których nie można udo­wodnić. A ponieważ każda teoria ma takie twierdzenia, których dowieść nie sposób, bo o tym mówi twierdzenie przywołane na początku, to teorie spiskowe wychodzą na równie istotne teorie jak każda inna, także rzekomo dobrze dowiedziona.

Po co o tym mówimy? Gdy banda opryszków, którzy chcieli wyłącznie władzy, przekupi lud, by im zaufał, na przykład tym swoim pół litra plus, to zaraz potem znajdzie się ktoś, kto chciałby ten przekręt zapisać do Konstytucji jako niezbywalne prawo. Ponoć Prezydent chciał to zrobić lub chce. Biorę to jako zupełny absurd, ale podobno tak jest. Zatem mamy teorię spiskową z jej natury. Zło, w postaci rozdawnictwa pieniędzy, bez zastosowania jakiegokolwiek kryterium pozyskania tych środ­ków, tak jakby ktoś rzucał pieniędzmi w tłum, zaczyna żyć własnym życiem. Jakiś nieuleczalny pijak zwyzywa cię za to, że napisałeś prawdę o tym, że ta sama władza podnosi podatki na podstawowe surowce potrzebne do życia jak opał a tym razem drewno opałowe. Argumenty się kończą, działa totalna brednie, niesłusznie nazywana teorią spiskową już chyba tylko ironicznie.

Pili na Proteście Rolników, piją i dziś, tonąc w nieróbstwie i opieszałości. Spokojnie się przy­glądają, jak biegnie termin przejęcia przez Szwabów Polskiej Ziemi 1-go maja 2021 roku i żadne moc­niejsze argumenty nie są potrzebna. Nie jest to twierdzenie spełniające wyjątki opisane przez Gödla. Twardy element teorii spiskowej, którą ktoś doskonale ułożył a my tylko spokojnie kawałek po ka­wałku obdzieramy ją z brudu jej fasady, za którą skrywa się przekupstwo i zdrada.

Z Bogiem.

Andrzej Marek Hendzel

Źródło: hendzel.pl , 17 września 2020.


Opublikowano za zgodą Autora.

Wytłuszczenie i podkolorowanie fragmentów tekstu pochodzi od redakcji PCO.

Ilustracja tytułowa za: printerest.com / wybór zdjęcia wg.pco.


2020.09.17.
Avatar

Autor: Andrzej M. Hendzel