Jubileusz 80-lecia niszczenia kultury narodowej


Nieraz potrzeba dopiero silnych wstrząsów społecznych, aby ujawnić zło, które powoli zagnieździło się w obyczajach i które tak trudno potem wykorzenić.
Jacek Woroniecki OP

Jest to kolejny tekst o przyczynach zatrważająco słabej kondycji narodowej Polaków. Aby przebrnąć przez nieustannie pojawiające się rafy, konieczne jest nadanie pojęciu kultury narodowej właściwego znaczenia.

Najpierw warto zauważyć, że pojęcie kultury narodowej przestało funkcjonować w świadomości indywidualnej i społecznej  Polaków. Fakt ten powinien niepokoić i zmuszać do refleksji. Przecież już sam fakt istnienia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego świadczy o wielkim niezrozumieniu i ignorancji w sprawach kultury. Kultura bowiem nie jest zjawiskiem obejmującym wybrane dziedziny życia narodowego, lecz zjawiskiem powszechnym.

Oznacza to, że dokonano potężnej manipulacji. Polegała ona na ograniczeniu pojęcia kultury, czyli usunięcia z pola widzenia najważniejszych segmentów kultury narodowej. Już nie ma mowy na przykład o kulturze naukowej, kulturze ekonomicznej czy kulturze politycznej. Skoro nie ma kultury naukowej, poziom nauki i oświaty jest określany przez ludzi, którzy związku z kulturą narodową nie widzą lub nie mają. Skoro nie ma kultury ekonomicznej, to nie ma również rozwoju rodzimej wiedzy ekonomicznej, a to jest prosta droga do gospodarczego ubezwłasnowolnienia. O współczesnym barku kultury politycznej nawet nie wspomnę. Dzięki tej manipulacji „kulturą” można było dokonać kolejnego zabiegu: przypisania instytucjom państwowym  (Ministerstwu Kultury) nadrzędności, funkcji kontrolnych, a nawet sprawstwa. Pojęcie kultury narodowej zostało rozcieńczone, zmielone i strawione przez władze polityczne.

Aby powrócić do głębszego rozumienia, czym jest kultura narodowa i jakie jest jej znaczenie, warto podkreślić istnienie nierozerwalnego związku pomiędzy doświadczeniem historycznym i kulturą danego narodu. Związek ten jest uchwytny nawet intuicyjnie: doświadczenie historyczne nadaje każdej kulturze narodowej niepowtarzalny charakter. A teraz rzecz najważniejsza:

kultura narodowa nie tylko jest produktem doświadczenia historycznego, lecz jest wykorzystaniem praktycznym tego doświadczenia.

Umiejętność korzystania z doświadczenia zgromadzonego przez pokolenia, to czynnik niezbędny do powodzenia w życiu osobistym i publicznym. Każdy, kto lekceważy lub zniekształca doświadczenie historyczne narodu, przestaje cenić, rozumieć i korzystać z dobrodziejstw kultury narodowej. Zamienia się w zdane na łaskę złudzeń indywiduum. 

Te ogólne stwierdzenia prowadzą do lepszego rozeznania przyczyn upadku kultury narodowej w Polsce. W tym, z konieczności krótkim, tekście wymienię trzy przyczyny, nad którymi należałoby się poważnie zastanowić.

Pierwsza z nich jest słabo  widoczna: antagonizm pomiędzy ideologią a kulturą narodową. Ideologie aspirują do roli czynnika praktycznego, narzucają społeczeństwu sprzeczne z doświadczeniem historycznym rozwiązania praktyczne; tworzą sobie przestrzeń życiową dzięki usuwaniu przeszkód duchowych i materialnych, a więc wchodzą w ostre starcie  z kulturą narodową (zwłaszcza, jeśli są internacjonalistyczne lub kosmopolityczne). Ideologie nie wymagają od swych zwolenników kultury osobistej i społecznej, lecz przeciwnie, – przyciągają ludzi oderwanych od kultury narodowej, najczęściej prymitywnych, zdemoralizowanych, nikczemnych.

Pierwsze lata „budowy socjalizmu” w Polsce dostarczają bogaty materiał do refleksji nad tym, jak antagonizm pomiędzy ideologią, a kulturą narodową przeradzał się we wrogość „budowniczych socjalizmu” do ludzi stojących od nich wyżej pod względem kulturowym.

Temu antagonizmowi warto poświęcić więcej uwagi, ale przedtem należy przeprowadzić bolesny zabieg odbrązowienia ideologii. Ideologie – zdaniem niektórych współczesnych „myślicieli polskich”, są wspaniałe, a  Karol Marks jest Wielkim Edukatorem. Tylko podobno gdzieś po drodze wkradło się niezrozumienie jego intencji lub zepsucie.

Ideologia jest przede wszystkim narzędziem walki politycznej. Znajduje się ono w rękach ludzi realizujących własne ambicje materialne i  polityczne – dążących  do władzy i bogactwa. Paradoks ideologii marksistowskiej polega na tym, że są to ludzie wyprani z kultury narodowej, dla których ideologia jest protezą umożliwiająca życie bez kultury narodowej. Dążenie do władzy i bogactwa ma charakter indywidualistyczny, czyli jest sprzeczne z demonstrowanymi przekonaniami. Jest nadrzędne w stosunku do głoszonej ideologii, która jest wyznawana, dopóki okazuje się dla nich korzystna. W tym stanie rzeczy przejście ludzi posługujących się ideologią marksistowską od kolektywizmu do indywidualizmu wydaje się zupełnie naturalne. Można ją odrzucić jak wytarty kostium, co łatwo przyszło w krajach obozu komunistycznego.         

Proszę nie ulegać złudzeniom. Czasy się zmieniły, lecz  wrogość wobec kultury narodowej nadal istnieje, a nawet przybrała na sile.

Drugą, lepiej widoczną przyczyną wrogości do kultury narodowej był jej specyficzny polski charakter. Specyfika naszej kultury narodowej w znacznej mierze polega na wygórowanych wymaganiach  w dziedzinie wychowania i wykształcenia, których spełnienie było niegdyś kluczem do awansu towarzyskiego. Z czasem wymagania wzrosły;  pojawił się  etos PRACY TWÓRCZEJ. Brak zdolności twórczych oraz niechęć do ich zdobywania drogą wychowania, wykształcenia i praktyki wyznaczały ów dystans społeczny. Ideologie (marksistowska, a następnie neoliberalna) proponowały awans społeczny na skróty, bez konieczności rozwijania zdolności twórczych. To są fakty powszechnie znane. Stąd m.in. brało się ironiczne wykorzystanie marki BMW (bierni, mierni, ale wierni).

 Polacy przywiązani do kultury narodowej byli  często odbierani jako potrójne zagrożenie. Po pierwsze, z ich strony płynęło zagrożenie demaskacją i kompromitacją. Ludzie wrodzy kulturze narodowej nieudolnie imitowali – w celu uzyskania akceptacji społecznej – „ludzi światłych”, co spotykało się z ironią i lekceważeniem. Dzisiaj  nie widzą nawet potrzeby prowadzenia gry pozorów.  Po drugie, było to zagrożenie niesubordynacją ludzi stojących wyżej pod względem intelektualnym. Ci mogą bowiem zrzucać ich z grzbietu; stawać w obronie kultury narodowej, własnych przekonań, wolności osobistej. Po trzecie, było to zagrożenie dla ustroju, wynikające z posiadania zdolności twórczych.  

Warto zachować w pamięci fakty eksterminacji Polaków – z przyczyn narodowościowych – w Rosji Sowieckiej. Motywy ideologiczne (walki klasowej) ustąpiły miejsca paranoicznej niechęci do „pańskiej” Polski i ogółu Polaków.             

Trzecią przyczyną upadku kultury narodowej w Polsce jest wypełnianie miejsca po kulturze narodowej „namiastką kulturową”. Na tę namiastkę składają się trzy oderwane od tradycji, ograniczające kulturę do popularnych  gestów i zachowań elementy: zewnętrznego wyglądu, występowania  w miejscach publicznych oraz ceremoniału. Wszystkie trzy elementy mają cechy teatralne, pozostające  bez  związku z rzeczywistą naturą ludzi sięgających po taką „namiastkę kulturową”. Ta oczywista patologia  zyskała miano „barbarzyńców w garniturach” i dotyczyła  przede wszystkim ludzi nadesłanych do Polski przez NKWD, ale z czasem stała się standardowym i powszechnie stosowanym wypełnianiem próżni po kulturze narodowej. Stała się powszechną praktyką.

To nie tylko przejście od kultury wysokiej do kultury popularnej. To również istotna zmiana w dziedzinie aktywności społecznej i gospodarczej. Jest to zmiana, która doprowadziła do powstania ETOSU KONSUMENTA.                                                                 ***                     

Najważniejszy dla naszych rozważań problem dotyczący przemian w latach   komunizmu w Polsce, nie został jeszcze tutaj podjęty. Chodzi o pozorną zbieżność kultury narodowej z ideologią marksistowską (podobnie pozorną, jak odżywająca obecnie zbieżność katolicyzmu i marksizmu). Ideologia marksistowska promowała również etos pracy. Tyle tylko, że skrajnie przeciwstawny etosowi pracy twórczej etos PRACY ABSTRAKCYJNEJ. Karol Marks pisał, że jego największym osiągnięciem było odkrycie pracy abstrakcyjnej, rozumianej jako wydatkowanie siły roboczej w znaczeniu czysto fizjologicznym, czyli prostego wysiłku fizycznego, co de facto marginalizuje znaczenie pracy twórczej i umożliwia niszczenie twórczości w imię walki klasowej.

Ujęcie pracy w marksizmie doprowadziło do jawnej schizofrenii  politycznej, o czym napiszę w kolejnym tekście. Tutaj mogę tylko zasygnalizować, że do dzisiaj nie udało się jej wyleczyć.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Opublikowane za zgodą autora.

Podkolorowania i wytłuszczenia w tekście pochodzą od redakcji PCO.


Artykuły prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Zdjęcie tytułowe: Prof. dr hab. Artur Śliwiński. Fot. za: radiomaryja.pl / wybór wg.pco

2020.09.23.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński