O ludziach, którzy mylą sraczkę z orgazmem


Naprawdę, rzadko sobie pozwalam na takie wulgarne tytuły, ale czasem trzeba. Najpierw przypomnę pewną anegdotę, której autorem był, stary już bardzo Gustaw Holoubek, pan znany z tego, że z miną kamienną potrafił opowiadać rzeczy bardzo śmieszne. I kiedyś, nie mam pojęcia czy było to w obecności jego żony, czy nie, rzekł – to co braliśmy za orgazm okazało się astmą. Mnie to na przykład bawi, nie wiem jak Was. Chciałbym rozwinąć ten temat i przenieść go na inne nieco niwy.

Pojawiła się tu wczoraj kwestia taka oto: próby beatyfikacji Pileckiego były i są torpedowane, ale podejmowano próby beatyfikacji prymasa Glempa i Zawieyskiego. Przyznam, że doznałem wstrząsu. Nie wierzę w to, od razu powiem, i prosiłbym, żeby komentatorzy, nie wyciągali z tej informacji zbyt daleko idących wniosków. Być może jakaś nieodpowiedzialna osoba, próbowała coś hierarchii podsunąć, jakiś pomysł, albo sugestię. Nikt by przecież nie zaryzykował beatyfikacji Zawieyskiego. To byłaby pętla zarzucona na szyję Kościołowi, konkretnie zaś wiernym. Biskupi bowiem, po czymś takim mogliby spokojnie iść na paradę równości.

Jeśli jednak ktoś rzucił taki pomysł, to będą pojawiać się kolejne. Dlatego uważam, że warto o tym wspomnieć głośno. Mnożenie takich konceptów oznacza koniec Kościoła, tak po prostu. I nie chrzańcie mi teraz, że nie przemogą, bo właśnie do tego dojdzie, no chyba że Pan Bóg się zlituje.

On jednak nie lituje się nad tymi, którzy udają, że nic nie rozumieją, byle tylko mieć święty spokój i nadzieję, że zostaną pochowani w poświęconej ziemi. Preferuje Pan Bóg raczej tych, co zabierają głos w sprawie. Taki przynajmniej wniosek można wysnuć śledząc losy wielkich ludzi Kościoła. No, ale mogę się mylić, co ja tam w ogóle wiem…

Teraz ważna sprawa, uważam, że pomysł beatyfikacji rotmistrza jest nierozsądny. Życie prywatne rotmistrza, z tego co wiem, wyklucza w ogóle takie procesy. Dajmy więc temu spokój, bo jest to pomysł zakrawający na prowokację. Być może ten Zawieyski pojawił się jako reakcja na Pileckiego. Kto to wie? Chcecie Pileckiego? To my licytujemy Zawieyskim.

Proszę Państwa, to są koncepcje i zachowania idiotyczne. Tak nie wolno. Beatyfikacje nie służą, a na pewno nie powinny, umacnianiu koncepcji i grup politycznych. Zrobienie uczciwego filmu fabularnego na kanwie życia rotmistrza, to jest konieczność, ale nie beatyfikacja.

Taki film zaś nie może powstać, bo trzeba by było pokazać brata pana Borejszy i premiera Cyrankiewicza w odpowiednich kontekstach. Ja zaś ostatnio dostałem w mailu zdjęcie, na którym widać wielkiego poetę Tuwima, powracającego zza granicy, a z nim ministra Bermana, całego w uśmiechach i pana Borejszę, szefa wydawnictwa Czytelnik. Nie da się oderwać powojennej kultury w Polsce, od powojennego terroru.

To jest problem, z którym nie potrafimy się uporać, jako naród. Jesteśmy de facto plemieniem podbitym, a nasza hagada dotyczy wyłącznie sukcesów albo poświęceń dla sprawy. Ludzie, którzy próbują się z tą schizofrenią zbiorową zmierzyć, ludzie młodzi, nawet otwarci i pełni dobrych chęci, odpadają w końcu od tego i emigrują, albo znajdują sobie jakieś inne zajęcia.

W interpretacji zdarzeń z historii najnowszej stosuje się zaś taką perspektywę pułapkę, w której widać, że wystarczy kilka prostych ruchów, na przykład beatyfikacja Pileckiego i wyjdziemy na prostą. A jak do tego jeszcze będziemy mieli na YT kilku dynamicznych rozgrywających narracje historyczne, to zwycięstwo będzie nasze.

To jest, powtarzam, pułapka.

Istotnym jej mechanizmem jest to iż wszyscy ci, którzy przemawiają w imieniu narodu, nie potrafią nic poza przemawianiem. Ich jedyną troską zaś, jest gromadzenie coraz większej ilości odbiorców wokół treści, które emitują. To z kolei prowadzi do degradacji tych treści i do kompromitacji narratorów.

Problem reaktywności prawicy był tu podnoszony wielokrotnie, ale chyba nikt go nie zrozumiał. A jeśli przyjmiemy, że ludzie w imieniu konserwatywnej prawicy przemawiający, jednak ten problem rozumieją, musimy od razu w zasadzie stwierdzić, że wszyscy oni są agenturą. Nie można bowiem, i to jest jasne od wielu lat, stosować strategii reaktywnej. Trzeba wyłączyć opcję – chodźmy będziemy podniecać się w grupie, a jak dostaniemy zadyszki, to powiemy, że to orgazm.

Tymczasem mamy coś innego – mnożenie eventów, które mają rozgrzać i naprężyć grupy społeczne, a efektem tego ma być jakaś reakcja.

Wczoraj przeczytałem, że biskup Dec został ogłoszony honorowym obywatelem Dolnego Śląska. Na co lewica stwierdziła, że jak tak, to oni takim samym honorowym obywatelem ogłoszą Tokarczukową. Biedny biskup Dec pewnie się nawet ucieszył z tego obywatela, ale Tokarczukowa powiedziała, że nie przyjmie tytułu, bo nie chce się kompromitować. I taki przekaz poszedł w świat.

Powiedzcie mi, ale tak szczerze? Po co biskupowi diecezji świdnickiej tytuł honorowego obywatela Dolnego Śląska? To jest gadżet służący jedynie do tego, by politycy prawicy, czy czego tam, na tym Dolnym Śląsku mogli się podniecać i głośno wzdychać, w nadziei, że tym razem to jednak nie astma.

Czy ci ludzie nie mogliby zrobić czegoś sensownego? Na przykład zamilknąć na dłuższy czas?

Niedawno dostałem wiadomość, że Netflix wyemituje nowy serial o rewolucji francuskiej. I to jest naprawdę niezwykłe. Netflixa stać na wyprodukowanie takiego serialu, a polskie ministerstwo kultury, nie jest w stanie wyprodukować pełnometrażowego filmu o największym polskim bohaterze.

O czym będzie serial Netflixa? O tym, że monsieur Guillotine, pracujący gdzieś na prowincji inżynier, odkrywa iż arystokraci francuscy cierpią na dziwną chorobę. Nazywa on ją błękitną krwią. Choroba ta powoduje, że cierpiący na nią ludzie dostają napadów agresji i furii i mordują wszystkich, których uważają za gorszych od siebie. Czyli, powiedzmy to wprost, przedstawicieli stanu trzeciego. No i dobry pan Guillotine zabiera się za szukanie lekarstwa, na to szaleństwo.

I teraz z fazy astmy udającej orgazm przechodzimy do fazy kolejnej – sraczki udającej orgazm. W zasadzie należałoby złożyć jakiś protest przeciwko tego rodzaju manipulacjom, tylko nie ma gdzie. No i już widzę reakcję szefów Netflixa na taki protest. – Ale kochany, o so chodzi? To tylko biznes.

Nieprawda, to nie jest biznes. I musimy to powiedzieć wprost, to jest bardzo osobiste. A jeśli ktoś nie rozumie dlaczego, niech przyjrzy się tej fotografii gdzie widać Bermana, Tuwima i Borejszę i zada sobie samemu pytanie – z którym z panów widocznych na zdjęciu możesz się utożsamić, a który mógłby posłużyć za wzór dla twojego dziecka?

A. Minister Berman
B. Poeta Tuwim
C. Redaktor Borejsza.

Odpowiedzi należy przesyłać listem poleconym, na adres redakcji: ul. Mysia 5, 00-950 Warszawa.

Sraczka, nie orgazm…

Gabriel Maciejewski


Wybrane komentarze:

Mukarnas – 26 września 2020 o 08:56
Zdumiewające jest to, że nikt, ale to naprawdę nikt na całym świecie nie chce zauważyć, że wszystkie kraje które mogłyby kościół wspierać przegrały II wojnę światową. A zwycięzcy wpływami w kościele podzielą się w sposób określony na soborze. O tym że w ciągu wieków wpływy państw na kościół były, można swobodnie mówić, ale nie w tym wypadku.
W 1946 r spotykają się biskupi francuscy i niemieccy by zmienić Triduum Paschalne – ho, ho, tak, tak. I oczywiście po to aby ludzie lepiej zrozumieli itp.
Albo jak można pisać o prawosławiu, nie biorąc pod uwagę fakt,u że zwierzchnikiem cerkwi przez wieki był turecki sułtan.
itd., itd., itp.
Jakich „kwitów” potrzebują ci „historycy”?
Polecam K. Kąkolewskiego „Diament odnaleziony w popiele”. O tym jak Andrzejewski i Borejsza z Bratem, książkę napisali.

Jimmy – 26 września 2020 o 09:35
Postać Tuwima wyjątkowo potrząsa trzewiami. Genialny wierszokleta, który podobno działał w siatce agentów wpływu w USA zorganizowanej przez Bolesława Geberta na zlecenie słynnego Zarubina. Siatce powołanej do wpychania Polski w paszczę Sowietów, przez zmiękczenie ich wizerunku. Patron szkół i ulic!!!

Charakternik – 26 września 2020 o 18:46
Polskie ekspozycje w Auschwitz są obecnie niszczone przez dyrektora Cywińskiego. Będzie tylko o żydach, a infrastruktura budowlana obozu – muzeum ulega aktualnie przebudowie.
Wkrótce nie będzie śladu po zbrodniach w postaci eksponatów, a narracja ekspozycji będzie dowolna i nie związana merytorycznie z tym miejscem.
Film o Pileckim to jest jakieś sezonowe wydarzenie, które nie wpłynie na światową opinię, natomiast minister Gliński pozwala na zmianę formuły państwowego obozu muzeum miejsca pamięci zagłady na jakiś ośrodek propagandy i informacji o 1000-letniej obecności żydów na ziemiach polskich, ale nie będzie już w Oświęcimiu polskich akcentów, które drażniły stronę żydowską.

Charakternik – 26 września 2020 o 18:46
Polskie ekspozycje w Auschwitz są obecnie niszczone przez dyrektora Cywińskiego. Będzie tylko o żydach, a infrastruktura budowlana obozu – muzeum ulega aktualnie przebudowie.
Wkrótce nie będzie śladu po zbrodniach w postaci eksponatów, a narracja ekspozycji będzie dowolna i nie związana merytorycznie z tym miejscem.


Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 26 września 2020 r.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Podkolorowanie i wytłuszczenie pochodzi od redakcji PCO.

Ilustracja tytułowa: Od lewej: Borejsza, Berman, Tuwim,
za: FB – Historia, o której się nie mówi , 3 sierpnia 2018 r. wyb. z sieci wg.pco

Przeczytaj więcej tekstów Gabriela Maciejewskiego na naszym portalu > . > TUTAJ.

*

, 2020.09.29.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski