POLSKA ZAGADKA SYRENIUSZA, czyli „antysemicki” Zielnik sprzed epoki „antysemityzmu” – walka o pośrednictwo [Część 1.]


Sprawa Szymona Syreniusza z Oświęcimia

W polskim piśmiennictwie medyczno-ziołowym Syreniusz jest bezapelacyjnie najważniejszą postacią. Był naukowcem, lekarzem i akademikiem. Jako człowiek „oklepanego” renesansu mógłby się pojawić w szkolnym schemacie, a jednak go nie ma. Nasze dzieci niestety więcej wiedzą o „znakomitym lekarzu” Nostradamusie, którego dziadek zmienił nazwisko na  Pierre Nostradame po przejściu na katolicyzm, niż o Szymonie Syreńskim synu Mikołaja Syreńskiego mieszczanina polskiego z Oświęcimia. Dlaczego? Nie wiem, ale bardzo chciałbym wiedzieć.

Zielnik Syreńskiego miał tylko jedno wydanie w 1613, zajrzałem więc do oryginału na Polon https://polona.pl/item/zielnik-herbarzem-z-iezyka-lacinskiego-zowia-to-iest-opisanie-wlasne-imion-ksztaltu,MzM1NDMyMw/6/#item (choć jest już próba wznowienia w transkrypcji współczesnego jezyka polskiego, ale wyszedł dopiero 1 tom http://www.kow.net.pl/, 2018)

Tytuł Zielnika Syreniusza jest typową manierą tamtego czasu, stanowi od razu jego streszczenie.

Zielnik Herbarzem z ięzyka Łacinskiego zowią. To iest Opisanie własne imion, kształtu, przyrodzenia, skutkow, y mocy Zioł wszelakich Drzew, Krzewin y korzenia ich, Kwiátu, Owocow, Sokow Miasg, Zywic y korzenia do potraw zaprawowania. Tak Trunkow, Syropow, Wodek, Likworzow, Konfitor, Win rozmaitych, Prochow, Soli z zioł czynioney; Maści, Plastrow. Przytym o Ziomach y Glinkach rożnych: o Kruscach Perłach y drogich Kamieniach. Tez o zwierzetach czworonogich, czołgających Ptastwie, Rybach y tych wszystkich rzeczach ktore od nich pochodzą od DIOSCORIDA z przydaniem y dostatecznym dokładem z wielu innich o tey materiey piszacych, z położeniem własnych figur dla snadnieyszego ich poznania a y używania ku zatrzymaniu zdrowia tak ludzkiego iako bydlecego y chorob przypadłych odpedzenia, z wielkiem uważaniem y rozsądkiem Polskiem iezykiem zebrany y na osmiero ksiąg rozłożony

Ksiega lekarzom, Aptekarzom, Cyrulikom, Barbirzom, Roztrucharzom, końskiem lekarzom, Mastalerzom Ogrodnikom Kuchmistrzom, kucharzom, Synkarzom, Gospodarzom, Mamkom, Paniom Pannom y tym wszytkim ktorzy sie kochaia y obieruia w lekarstwach pilnie zebrane a porsądnie zpisane przez D. SIMONA SYRENNIVSA.  CRAKOVIE ANNO D 1613 MERI DIES

Tekst został wydrukowany polskim gotykiem, tzw. szwabachą, aktualnie trudną do przyswojenia dla przeciętnego czytelnika. Z zapowiedzianych w tytule ośmiu ksiąg wydano tylko 5, o roślinach. Materiały o zwierzętach i minerałach nigdy nie ujrzały światła dziennego, a być może ujrzały, ale inny naród się tym szczyci. W Polsce zaginęły bezpowrotnie. Syreniusz postawił sobie za cel „uczyć i leczyć” jak wynika z tytułu i  jego życia. Oprócz opisów botanicznych, drzeworytów,  znajdujemy ciekawy rejestr leków, mikstur na konkretne przypadłości, również w zastosowaniu do  hodowli zwierząt. Indeks alfabetyczny. Poręcznie pomyślane i u dobrego drukarza. Często w tekstach Autor dyskredytuje wszelkie magiczne i zabobonne podejście do mocy ziół. Alchemicy będą zawiedzeni.

Wydanie z 1613 jest opatrzone herbem Wazów, z dedykacją dla królewny Anny Wazówny, z wierszem Jana Achacego Kmity  Do Czytelnika, z Reiestrem lekarstw i receptur, a gdy jeszcze dodam, że na końcu tego monumentalnego dla kultury polskiej, liczącego ponad 1580 stron z opisem 765 roślin i podobiznami w drzeworycie niemal wszystkich i paroma iluminacjami,  znajduje się 4 stronicowy gęsty w  komentarze i wydarzenia historyczne rozdzialik: pt. „O Żydziech rzecz krótka…” – sprawa Syreniusza zaciekawiła mnie.

Współcześni polscy badacze z zakresu botaniki są solidarnie zażenowani, że „coś” takiego tam jest. Nie są zgodni skąd się „to” wzięło? Badacz sprzed epoki „nazwy antysemityzm” w 1833 sugeruje trzeźwo, że „rzecz uwagi godna, wszystkie prawie pisma ówczesne, wydane przeciwko Żydom, są płodami lekarzów, do czego im zapewne powodem była ukryta zemsta, że ich pozbawiali niemałych zysków” [1]. Ci co piszą już w erze „nazwy antysemityzm”:  „to pewnie nieautorski rozdział, dodatek od Wydawcy”, stąpają w zawstydzeniu z nogi na nogę, a że jeszcze Szymon był z Oświęcimia to wiadomo. Etatowymi antysemitami sprzed epoki „antysemityzmu” mianowanymi ex post w literaturze staropolskiej są Maciej z Miechowa, Marcin Bielski, Stanisław Orzechowski, Mikołaj Rej, Sebastian Klonowic, Piotr Skarga, Jan Dantyszek http://niniwa22.cba.pl/zydzi_polscy_narodziny_czarnej_legendy.htm Nie ma tam Syreniusza, a prawdą jest, że Syreniusz jest autorem dużej części tego tekstu „O Żydziech…”. Prawdą jest również i to, że nie jest wyjątkiem w polskim piśmiennictwie, aby wybitny przedstawiciel nauki polskiej tamtego czasu umieszczał opinię o Żydach w  kluczowej publikacji. Maciej z Miechowa zasłużył sobie na miano antysemity sprzed epoki „antysemityzmu”, pisząc w 1521 w „Chronica Polonorum”: „Choćby był chciał, nie mógł sejm polski nic złego zrobić Żydom, bo ujmowali się za nimi ciągle król, panowie i szlachta. Zauważono, że żaden szlachcic polski nie może obejść bez Żyda”.

Jednak w poczet antysemitów ex post nie został jeszcze wpisany Szymon Syreński i Sebastian Petrycy. Pierwszy w najważniejszym polskim Zielniku umieszcza rozdzialik o „O Zydziech  rzecz krótka” w 1613, a drugi w czasach humanizmu renesansowego, gdy Europa zachwycała się Platonem – tłumaczy Arystotelesa i w Polityce (część I str. 74, wyd 1605) umieszcza wśród wielu komentarzy, zwanych przydatkami, również przydatek zatytułowany: „Jeśli Żydowie maią bydź cierpień i w Rzeczypo”, wart przeczytania.

Stawiam sprawę konkretnie: Czy dodatek do „Zielnika” Syreniusza miał wpłynąć na sukces rynkowy Syreniusza czy odwrotnie?

Wydanie Zielnika było tylko jedno i to jeszcze niekompletne (brak tytułowych ksiąg o zwierzętach i minerałach). Podczas drukowania przeniesiono skład z jednej drukarni do drugiej i to w trakcie śmierci Syreniusza. Przyjaciel Szymona, Gabriel Joannicy – zostawszy wykonawcą testamentu w zakresie ukończenia druku Zielnika,  organizuje niemałe środki finansowe na spłacenie poprzedniego drukarza i opłacenie nowego. A gdy tego dokonał – również umiera, miesiąc po wydaniu Zielnika, kwiecień 1613. Niebawem wybucha konflikt rodzinny o majątek po Syreniuszu i z magazynu zostaje wykradziona co najmniej trzecia część wydrukowanych ksiąg… Wystarczy? Ale to jeszcze nie wszystko.

Taką tajemnicę trudno będzie rozwikłać, można tylko zarysować kontekst wydarzeń. Zaciekawionym i cierpliwym czytelnikom chciałbym przedstawić Sprawę Syreniusza w 4 częściach:

  1. Sylwetka Syreniusza, Zielnik, studium przypadku
  2. Zielniki – medyczne wydziały uniwersyteckie -ogrody botaniczne jako  naukowe centra badawczo-inwestycyjne XVI/XVII w
  3. Drukarnie krakowskie XVI/XVII w, lekarze królewscy
  4. Transkrypcja dodatku „O Żydziech…” z Zielnika wyd 1613

CZĘŚĆ 1. Sylwetka Syreniusza i okoliczności publikacji Zielnika w 1613

Szymon Syreński, zwany Syreniuszem, łac. Syrenius, syn Mikołaja mieszczanina polskiego z Oświęcimia, ur. ok. 1540 w Oświęcimiu, zm. 29 marca 1611 w Krakowie. W  1560-1569 studiuje na Uniw Krakowskim, po uzyskaniu stopnia magistra sztuk wyzwolonych i doktora filozofii peregrynuje po Europie Zach. Zdobywa wykształcenie w bawarskim Ingolstadt, podróżuje do Szwajcarii, na Węgry i Niderlandy oraz odwiedza inne regiony Niemiec. W 1573 wstępuje w poczet żaków Uniwersytetu  Padewskiego, gdzie zdobywa wykształcenie medyczne, ale również poznaje i zbiera tamtejsze okazy roślinne. Tam spotyka największych na owe czasy, głównie włoskich, botaników-lekarzy-zielarzy, to tam powstaje idea tworzenia wydziałów medycznych na uniwersytetach. To ważny moment kształcenia zawodu lekarskiego.

W 1578 Szymon wraca do Polski,  do Lwowa, skąd dokonuje eksploracji florystycznych na Podole, Pokucie i Karpaty  Wschodnie. Kolekcjonuje rodzime okazy flory, bada ich właściwości lecznicze, aby w 1588 powrócić do Krakowa. Tam zostaje lekarzem dla ubogich z funduszy Fundacji Piotra z Poznania. W zamian za bezpłatne leczenie ubogich pacjentów otrzymuje od fundacji posadę i dom przy ul. Wiślanej, gdzie mieszkał i leczył do końca życia.

Kim był Piotr z Poznania i jego fundacja? Piotr z Poznania, https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/piotr-z-poznania, pochodził z plebejskiego stanu, ukończył uniwersytety Kraków i Bolonia, był lekarzem Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, towarzyszył Augustowi nawet podczas jego śmierci, nakłaniając króla po długich perswazjach do przyjęcia ostatnich sakramentów przed śmiercią (wiemy jakie środowisko dworskie otaczało Augusta). Piotr umiera w 1579 pochowany w Katedrze Krakowskiej, niestety nagrobek nie zachował się. K.Rostański [2] wspomina o jakiejś intrydze, która Syreniuszowi nie pozwoliła objąć stanowiska lekarza ubogich od razu w 1588, czekał dodatkowy rok. W 1590, Syreniusz wraca na Uniwersytet Krakowski, gdzie zgodnie z zasadami fundatora „ucz i lecz” – uczy żaków i leczy darmowo ubogich. Uniw Krakowski nostryfikuje jego padewski dyplom i w 1600 r. pełni już funkcję dziekana Wydziału Lekarskiego, zaś w 1602 obejmuje nowo utworzoną na włoską modłę katedrę botaniki (jedną z pierwszych na świecie), zostając jej pierwszym profesorem.  Nasz bohater miał jak w bajce 3 córki: Eufemię, Elżbietę i najmłodszą Jadwigę. O jego żonie nic nie wiemy.

Kim był Jan Achacy Kmita (?-1628), zaliczony ex post w poczet twórców antyżydowskich przez sztetl.org (panie Węgrzynek i Cała),  autor wstępnego wiersza Do Czytelnika, w wyd 1613? W Wiki za wiele się nie dowiemy, głównie autor Spitamegeranomachia albo Bitwa pigmejów z żurawiami (1595), czyli metaforyczny opis wojny rosyjsko-polskiej. Uczestnik wojen o Inflanty przy Batorym, poeta, podżupnik żup bocheńskich, ale jak więcej pogrzebiemy: obywatel rzeczpospolitej babińskiej, znający hebrajski, bardzo aktywny adwersarz Żydów i płodny komentator tychże społecznych interakcji. Spostrzeżeniom tym dawał wyraz w wielu utworach literackich, o których Wiki nie pisze. Tkwią nieruszone w staropolskiej transkrypcji jak bursztynowe inkluzje. A kto je miał wydać: Borejsza na prośbę pana Bermana? Wśród m.in. „Send-Brief“ i broszura „Talmud abo wiara żydowska”, wszystko wydane przed 1610, przed publikacją Syreniusza. Był świadkiem jednej z największych w historii migracji do Polski obcej grupy etnicznej, pracował w strategicznej branży – żupy solne. Był to więc autor o wyrobionych poglądach, które publicznie wyrażał. Dużo ciekawych informacji o Kmicie znajdziemy:

Jeden z niewielu transkrybowanych utworów: 

Syreniusz przez trzydzieści lat gromadził dane i pisał dzieło swojego życia – pierwszy na taką skalę Zielnik w Polsce i w tej części Europy.  Wydał go w języku ojczystym.  „Jego dzieło można traktować jako pierwszą w Polsce syntezę wiedzy o roślinach świata i ich użytkowaniu przez człowieka”.[3] Wszyscy badacze są zgodni z tym, że Syreniusz tworzy dzieło monumentalne, które obok dzieła włoskiego botanika P. Mathiolli, mogłoby być powszechnie znane w Europie, a później na świecie, gdyby… nie napisał w języku polskim. Ale czy na pewno? Jak było gdzie indziej? Większość ówczesnych botaników pierwsze wydania tego typu publikacji wydawała w języku ojczystym (lub wspólnie z łaciną), zaś dopiero kolejne ukazywały się w przekładach. Nie jest to więc chyba dobry trop. Botanika i medycyna były zawsze mocno powiązane, choć współcześnie robi się wszystko, żeby te dwie dziedziny oddzielić od siebie. Jak wiemy w Polsce ziołolecznictwo zostało wycofane z kształcenia polskich lekarzy… a większość naszych dzieci nie rozróżnia dziurawca od wrotyczu.

Ze wstępu Joannicego – realizatora testamentu Szymona – poprzedzającego sporządzony przez niego rejestr lekarstw i wynika, że planowane było wydanie drugiego tomu Zielnika zawierającego brakujące księgi o właściwościach minerałów i zwierząt. Niestety przedwczesna śmierć Joannicego (30.04.1613), miesiąc po ukazaniu się dzieła w druku, uniemożliwiła realizację tego projektu. „Na temat losów nie wydanego manuskryptu nie mamy żadnych informacji”[4].

Syreniusz ok. 1610/1611 roku zleca wydanie Zielnika, własnym sumptem w drukarni niejakiego Mikołaja Loba, krakowskiego  gisera i drukarza, drukarni bez tradycji i doświadczenia powstałej zaledwie 3 lata wcześniej (1607). Prawdziwa zagadka rozpoczyna się z chwilą śmierci Syreniusza, która miała miejsce w trakcie druku dzieła, w dn. 29 marca 1611.

Do naszych czasów przetrwała ówczesna notka o śmierci Szymona Syreńskiego napisana ręką ks. Jana Wielewickiego, jezuity: 

„Szymon Syrenius, Akademik, Filozofii i Medycyny Doktor, zgromadzenia naszego (ks. Jezuitów) przy kościele Św. Barbary w Krakowie ordynariusz, wspieracz ubogich i najgorliwszy opiekun, wsławiony wydaniem znakomitego dzieła o ziołach, mąż wszelkiego rodzaju cnotami ozdobiony, a nasz przyjaciel i dobroczyńca wielki, życie zakończył 29 marca 1611. Wykonawcami swego testamentu wyznaczył Gabriela Joannicego – prof. Filozofii i doktora medycyny oraz Wojciecha Borowiusza, a spadkobiercami były jego trzy córki, dwie mężatki: Elżbieta, żona Jana Molendy z Oświęcimia, wychowująca najmłodszą z sióstr, małoletnią Jadwigę oraz Eufemia, żona Jakuba Wiązownickiego, zamieszkała w Krakowie.” [wikipedia]

Ciekawe, że napisane jest „wsławiony wydaniem znakomitego dzieła o ziołach”, skoro jeszcze się nie ukazało. Wszyscy byli przekonani o wielkości dzieła już przed wydaniem. Wiele jak na pośmiertną notkę można się z niej dowiedzieć.  Po śmierci Autora rozpoczynają się prawdziwe kłopoty. Drukarz, Mikołaj Lob, wstrzymuje nagle prace drukarskie, domagając się dalszego honorarium i powołując się na umowę ustną z nieżyjącym.  Twierdził, że umowy pisemnej nie zawarto. Drukarz oświadcza, że Syreniusz zadłużył się u niego na 300 zł polskich. Kilka miesięcy trwają  rozprawy przed uniwersyteckim sądem rektorskim. Późniejsza analiza akt sądowych wskazała na nieuczciwość drukarza Loba [5], który prawdopodobnie zniszczył egzemplarz umowy pisemnej z Syreniuszem, żądając wyższego wynagrodzenia. Jednak nie ponosi żadnych sądowych konsekwencji, a środki pieniężne na spłatę Loba są pozyskiwane z licytacji dóbr ruchomych śp. Syreniusza! „Po kilku rozprawach sądu rektorskiego, w 2 lata po śmierci autora, instygator duchowny nałożył areszt na ksiązki i inne ruchomości Syreniusza. Szaty profesorskie wyceniono na 150 złp. i sprzedano na licytacji. Dopiero w 1615, 2 lata po wydrukowaniu Zielnika, uwolniono ruchomości od sekwestru, gdy wierzyciel Jakub Jannidło, otrzymał 3 sztuki złota wartości 150 złp. oraz gotówkę w wys. 14 złp. i 27 gr.”[6] Dług spłacany po śmierci z powodu wydania wiekopomnego dzieła, o którym przed wydaniem wszyscy wiedzą że jest wielkie.

Syreniusz, wiedziony przeczuciem opartym na realnych przesłankach, ustanowił przed śmiercią na mocy testamentu wykonawców publikacji swojego dzieła: Gabriela Joannicego i Wojciecha Borowiusza, przyjaciół z Uniw Krakowskiego, o czym dowiedzieliśmy się z notki pośmiertnej ojca Wielewickiego. Szczególnie ten pierwszy poświęcił życie dla wykonania woli swojego przyjaciela i nauczyciela. Dzięki niezwykłym wysiłkom pozyskał fundusze na spłatę drukarza Mikołaja Loba (ten co bezkarnie zniszczył umowę z Syreńskim) oraz zapłatę dla nowego drukarza. Tym nowym drukarzem został Bazyli Skalski.  Pozyskane fundusze pochodziły od księżnej szwedzkiej  Anny Wazówny, protestantki, siostry Zygmunta III Wazy, córki Jana Szwedzkiego i Katarzyny córki Zygmunta Starego, oddalonej z dworu króla brata. Joannicy był nadwornym lekarzem księżnej. Dzieło Syreniusza zostało ostatecznie wydrukowane w marcu 1613, w oficynie Bazylego Skalskiego, który przejął od Loba część składu dzieła, ale bez czcionek.  Niespełna miesiąc po publikacji w nowej drukarni Skalskiego, Gabriel Joannicy umiera w wieku  46 lat. Powyższe fakty są precyzyjnie potwierdzone i opisane w naszym piśmiennictwie, zaś zmiana wydawcy publikacji Zielnika doczekała się nawet przedmiotowych opracowań. Wg Renaty Żurkowej na 1540 stron paginowych tylko 400 stron wyszło z oficyny Skalskiego, pozostałe były już wcześniej drukowane u Mikołaja Loba. Ilość wydrukowanych egzemplarzy szacuje się na ok. 1000 szt, do dziś zachowało się ok. 90.[7]  Są również hipotezy, że Lob ukończył pewną część egzemplarzy, a kolejne dodrukował Skalski. [8]

Dawniej czcionki były rzeźbione z drewna lub odlewane z metalu, przez gisera, były jednym z większych kosztów stałych drukowania książki. Dzieło Syreniusza zostało wydrukowane czcionkami od dwóch giserów, dwoma zestawami czcionek.  Oficyna Loba nie udostępniła swoich czcionek, zaś oficyna Skalskiego do tych ok. 400 stron Loba musiała dorobić kopie czcionek druku pierwszego. Zielnik, który  „stoi u podstaw naszej literatury botanicznej i farmaceutycznej” [9] był drukowany podwójnym zestawem czcionek, czyli krotnością kosztów, w tle z licytowanymi szatami uniwersyteckimi Autora po śmierci. Gołym okiem widać, że ktoś próbował zwielokrotnić koszty wydania Zielnika za wszelką cenę. I przypomnijmy, że pomimo zapowiedzi z wydania 1613 – nie pojawiły się kolejne księgi o minerałach i zwierzętach. Niestety, lojalny wykonawca testamentu już nie żył.

Akta procesowe tego sporu zachowały się w Archiwum UJ [10],  przedstawiają rozprawę przed sądem rektorskim, gdzie potwierdzona zostaje nieuczciwość drukarza, a nawet podejrzewa się go o to, że zniszczył pierwotny egzemplarz umowy zawartej z Syreniuszem, twierdząc że należy mu się wyższe wynagrodzenie. Kim był kolejny drukarz? Bazyli Skalski, założył drukarnię w 1606/7, podobnie jak Mikołaj Lob, wiemy z całą pewnością, że wcześniej pracował w bardzo uznanej oficynie Łazarzowej.

Jednak to nie koniec perypetii. Książkę po wydrukowaniu trzeba jeszcze sprzedać. Po ukończeniu druku Zielnika u Skalskiego  wśród spadkobierców wybucha gwałtowny spór o dziedziczenie majątku w formie wydrukowanych egzemplarzy po zmarłym ojcu. Na scenę wkraczają trzy jak z bajki córki z mężami, właściwie dwie. Znajdujemy bowiem informację, iż ok 1617 zięć Molenda zaskarża swego szwagra Wiązownickiego, jakoby ten miał się włamać do pomieszczeń, w których magazynowane były księgi Zielnika w liczbie ok. 592 (ok. 400 sztuk już się rozeszło na rynku księgarskim!). Sprawca pozostawia w magazynie tylko 222 sztuki. Co się dzieje z ukradzionymi 370 egzemplarzami? Czy pojawiły się na rynku wtórnym czy zostały zniszczone? Tego nie udało mi się ustalić. Stanowiły 1/3 nakładu co odpowiadało 1/3 udziału dla jednej z trzech córek. Rodzina Molendów z Oświęcimia sądziła Wiązownickich o stratę szacowaną na 2000 złp. Zakładając że to była 1/3 to cały nakład wart był 6000 zł, czyli ok. 6 zł za sztukę. Krzysztof Rostański podaje, że cena sprzedaży pojedynczego egz Zielnika Syreniusza wynosiła 5,5 złp. Czyli 5 złp i 15 gr. = 165 groszy, dalej za Tomaszewskim podaje wg „Ceny w Krakowie w l 1601-1795”, że za równowartość tej kwoty można było kupić „2 beczki soli lub 2,5 korca zboża albo 11 funtów cukru, natomiast za 2 takie księgi jednego wołu (373 groszy)”. Z dostępnych nam dzisiaj danych wiemy, że nakład rozszedł się szybko, była to zatem dobra inwestycja.

Koniec części 1


[1] Dykcyonarz uczonych Polaków, ks Ignacy Chodynicki, Lwów 1833
[2] Szymon Syreniusz i jego dzieło, str 9
[3] HABENT SUA FATA LIBELLI”  CZYLI UWAGI O EGZEMPLARZACH ZIELNIKA (1613) SYRENIUSZA ZACHOWANYCH W POLSCE, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki R. 41: 1996 nr 3 – 4 s. 159-188
[4] Alicja Zemanek, Krzysztof Rostański, „Habent sua fata Libelli” czyli uwagi o egzemplarzach Zielnika (1613) Syreniusza zachowanych w Polsce, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki R.41/3-4 rocznik1996 , s 161
[5] Alicja Zemanek, Krzysztof Rostański, „Habent sua fata Libelli” czyli uwagi o egzemplarzach Zielnika (1613) Syreniusza zachowanych w Polsce, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki R.41/3-4 rocznik1996 , ????
[6] Szymon Syreniusz i jego dzieło
[7] Renata Żurkowa
[8] Kwartalnik Historii Nauki i Techniki R. 41: 1996 nr 3 – 4 s. 159-188 Zemanek i Rostański
[9] Alicja Zemanek, Krzysztof Rostański, „Habent sua fata Libelli” czyli uwagi o egzemplarzach Zielnika (1613) Syreniusza zachowanych w Polsce, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki R.41/3-4 rocznik1996 , s 160.
[10] Archiwum UJ, rks. 18 s. 398-399, 409, 414-417

Autor: Flisak

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Podkolorowanie i wytłuszczenie pochodzi od redakcji PCO.

Ilustracja tytułowa: Szymon Syreński. Źródło: CBN Polona


, 2020.10.08.