Co to znaczy edukacja? Główne i uboczne skutki edukacji seksualnej


Co to znaczy edukacja?

Przez to, co niektórzy nazywają trudną sytuacją w kraju, media zapomniały podać, że dziś zmienia się czas na zimowy. Budzę się, a tu 6.15 i widno. Jadę jeszcze w trasę, więc dziś będzie tekst, który valser określił jako garść refleksji. Dziś z rana przywitała mnie na portalu WP informacja, że kibice Arki Gdynia wdarli się do biura poselskiego PiS. To niezwykłe, bo wczoraj jechałem przez miejscowość o nazwie Cebulkowo (chyba) w województwie Lubelskim, a tam, na starym przystanku PKS, z którego już nikt nie korzysta, widniał napis Arka Gdynia, ku…a, świnia. Nie wiem doprawdy, co mieszkańców wsi Cebulkowo pod Nałęczowem obchodzić może zespół sportowy z Pomorza, ale jest to zastanawiające. Podobnie, jak cała seria protestów ulicznych, które od wczoraj pokazywane są w mediach normalnych i społecznościowych.

Ja wiem, że wszyscy jesteśmy wkurzeni i poirytowani covidem, kwarantannami, czerwoną strefą itp. Interesujące jednak jest to, że demonstracje, które wyszły na ulice w całym kraju, wysuwają tak różne postulaty, a jednak wszyscy chcą jednego i interesują się tylko jednym – nawet w Cebulkowie. I nie jest to bynajmniej sportowy sukces Arki Gdynia.

Dowiedziałem się też, że Marcin Wójcik, lider kabaretu Ani Mru Mru zrezygnował ze współpracy z TVP. Napisał nawet jakiś specjalny list- protest przeciwko propagandzie szerzonej przez tę stację. Wspomniał także o tym, że był w tej stacji wynagradzany kwotą 1200 zł. Ja się może odniosę do tej kwestii, ponieważ w ciągu mojego, nie tak już krótkiego życia, po raz nie wiem który słyszę, że pracownicy TVP zarabiają grosze. Oni tyle mają na umowach, które podpisują, ale to jest jedynie podstawa ich wynagrodzenia. Każda aktywność w ramach pracy dla stacji, premiowana jest dodatkowo. Lament pana Wójcika nie wzrusza mnie więc wcale. Za aktorami zaś i artystami estradowymi jest tak, jak z kobietami. Nigdy nie odchodzą, jeśli za drzwiami nie czeka już inny mężczyzna. Dobrym przykładem jest tu Janek Pospieszalski, który przez cały czas trwania reżimu Tuska, dzielnie pracował dla telewizji państwowej, rozmawiał i prowadził wywiady, a wszystko dla dobra Polski. Wiedział dobrze, że nikt na niego za drzwiami czekał nie będzie.

Nie słyszałem też jakoś, by analogicznie do protestów przeciwko propagandzie TVP ktoś protestował przeciwko propagandzie TVN, czy fejsbuka. Nie słyszałem też jeszcze, by prócz mundurowych funkcjonariuszy, którzy pokazywani są, jako tło dla wyczynów dzielnych i wzburzonych sytuacją kobiet, znajdowali się tam tajniacy. Szczególnie zaś tak głupi, by skopać niewinnego człowieka i dać się rozpoznać z twarzy. A tak przecież było za Tuska.

Nikt tego nie pamięta, albowiem wszyscy są świadomi tego, że obecny rząd nie zrobi niczego, co mogłoby tak naprawdę i serio wskazać, że występuje przeciwko obywatelom. Oczywiście, może posądzać ów rząd o całą serię nieuczciwości związanych z propagandą covid, ale to nie jest ekipa, która wyśle na ulicę służby, żeby znęcały się nad tłumem. I tłum o tym doskonale wie i z tego korzysta. Całość dostaje jeszcze stosową oprawę propagandową, a ciągle rosnąca grupa wzmożonych emocjonalnie wariatów opowiada, że jest prześladowana jak za komuny. Nie jest. Trzeba to powiedzieć wprost.

To co się dzieje, będzie jednak bez litości wykorzystane propagandowo przeciwko Polsce przez wszystkich, którzy u siebie rozpędzają demonstracje pałami, gazem, armatkami wodnymi i wszystkim co jest pod ręką. W kraju zaś, każdy demonstrujący, w ochotą będzie opowiadał o tych gorących dniach, jak o rewolucji prawie, która obaliła zły reżim. Gdzieś tam w tle pojawił się jeszcze transparent z napisem Chcemy edukacji, a nie indoktrynacji.

Ja nie bardzo rozumiem, co w dzisiejszych czasach znaczy wyraz edukacja? Czy chodzi o naukę pisania i czytania, by móc poprawnie odcyfrowywać informacje znajdujące się na produktach w Biedronce? Czy może chodzi o edukację połączoną z kształceniem moralnego kręgosłupa, co nas wyróżni z morza barbarii, którym jesteśmy otoczeni? Czy może chodzi, jak za komuny,  żeby zdobyć wykształcenie techniczne i potem pracę w jakichś dużych zakładach, produkujących podzespoły na eksport? Tego ludzie idący z tym transparentem z całą pewnością nie potrafiliby wyjaśnić. Dla nich edukacja bowiem, tak sądzę, to nauczenie się prawieangielskiego i ucieczka z kraju. Nic więcej.

Uważam, że samo wywieszenie takiego transparentu, to degradacja ostateczna. Świadczy bowiem o tym, że wobec sił, które rozkręcają swoje interesy także tutaj, jesteśmy jako grupa, całkowicie bezradni. Właśnie przez to, że zgłaszamy takie postulaty na ulicach. Edukacja, szczególnie edukacja mas, nie jest dziś nikomu potrzebna. Kiedyś była potrzebna rewolucjonistom, którzy ruszyli z posad bryłę świata, przez co ładnych kilka milionów niewinnych osób trafiło do piachu. Dziś edukacja mas nie jest potrzebna nikomu. Potrzebne są demonstracje uliczne, które domagają się edukacji, nie rozumiejąc co to takiego. Prowadzą je ludzie, którzy nie wytrzymaliby nigdy żadnego reżimu związanego z systematyczną pracą, przekonani, że najlepiej wychowuje i edukuje  ulica. Tacy jak Kijowski.

Myślę, że poważna dyskusja dzisiaj, powinna zacząć się do zdefiniowania na nowo celów powszechnej edukacji. Piszę to wprost i serio. Oczywiście tak się nie stanie. Głównie dlatego, że państwo i jego aparat postrzega edukację jako sposób na selekcjonowanie urzędników i funkcjonariuszy niższego szczebla. Szczeble wyższe obsadzane są z klucza. I tyle. Nikomu żadne nowe definicje nie są i nie będą potrzebne. I tak to będzie trwało, aż nastąpi prawdziwa katastrofa. Edukacja jest złudzeniem i mydleniem oczu, zapowiedzią sukcesu, który nigdy nie nastąpi. Pułapką dla frajerów. Stąd to rozróżnienie na transparencie – edukacja vs indoktrynacja. Można jeszcze dopisać – prawdziwa edukacja, tak jak są prawdziwi kibice i pseudokibice. Będzie to miało taki sam sens sprowadzający się do próby zintegrowania jak największej ilości osób przy fałszywym sztandarze.

To wszystko co widzimy dziś w mediach i na ulicach, zaprzecza jakimkolwiek postulatom dotyczącym edukacji. To jest degradacja mas, które piszczą ze szczęścia, nucąc na zmianę jakieś protest songi. Jeśli ktoś to obserwuje, ma już cały kapownik zapisany, cennymi i poważnymi spostrzeżeniami. A pewnie także nazwiskami liderów przyszłych protestów.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 25 października 2020 r.


Główne i uboczne skutki edukacji seksualnej

W sobotę i niedzielę przebywałem w rejonach, które można by nazwać ostoją ciemnogrodu, katolickiego wstecznictwa i wiejskiej tradycji. Z nikim nie rozmawiałem, nikogo nie odwiedzałem, bo mamy panią Renatę na kwarantannie i lepiej nie ryzykować. Tylko jeździłem i patrzyłem. Jak też wygląda ta prowincjonalna Polska z okien samochodu? A chodzi wszak o ten kawałek Polski, gdzie mają być rzekomo te strefy wolne od LGBT.

Najlepsze są przystanki autobusowe. Na każdym narysowane są przynajmniej dwa kutasy. Takie wiecie, schematyczne bardzo, mniejsze lub większe, z różnymi podpisami. Do tego obowiązkowo skrót HWDP, a czasami napis JEBAĆ PiS. Rozglądałem się uważnie, czy gdzieś może, na murze, albo wiacie, nie ma napisu AVE MARIA, albo SALVE REGINA, czy może wezwania Króluj nam Chryste! Niestety, niczego takiego nie zauważyłem. Wszędzie tylko te kutasy schematyczne, z obowiązkową szczeciną na jajach i skróty HWDP. Pomyślałem, że jak na trzydzieści lat prowadzenia intensywnej edukacji seksualnej w szkołach, to słabo. Bo co do tego, że owe dekoracje rozsmarowane po katolickiej Polsce nie są efektem nauki religii w szkołach, ale efektem edukacji seksualnej, nikt chyba nie może mieć wątpliwości. Można oczywiście mieć pretensje do księży, którzy uczą religii tak, by niczego nie nauczyć, a najczęściej pokazują na katechezie idiotyczne albo beznadziejnie pretensjonalne filmy o wyborach moralnych, względnie cudownie zachowanych ciałach zmarłych, którzy dostąpili beatyfikacji lub kanonizacji. To mnie przyznam zastanawia, ale jak wielokrotnie wspominałem, nie nadaję się do rozważań mistyczno-teologicznych. Zastanawia mnie, że nieśmiertelność duszy trzeba podkreślać trwałością ciała po śmierci. No, ale dziś nie będziemy się czepiać księży, którzy są w wielkich opałach, bo wszystkie media w Polsce zapowiadają szturm na kościoły. Przy czym wyraz szturm jest pisany bez cudzysłowu.

Wróćmy do skrótu HWDP. Każdy wie, co on oznacza, a ja nie będę przesadzał z wulgaryzmami, których już dość tu umieściłem. Zanim edukacja seksualna zaczęła na dobre triumfować, wszyscy wandale, a także ludzie mający jakieś zapiekłe emocje w sercach pisali wyraz oznaczający męskie przyrodzenie w taki oto sposób – HUJ. W zdaniu wyglądało to tak: wuefista to huj.

I nikomu nie przyszło do głowy, że to jest błąd ortograficzny. Wszystkie prawie transformatory, murki i ściany w kraju były ozdobione taką dekoracją i jedyne co pozostawało szaremu przechodniowi, to udawać, że nic nie dostrzega. Potem dopiero, pod koniec lat osiemdziesiątych, na skutek działania edukatorów seksualnych, wszyscy zaczęli pisać ten wyraz poprawnie, to znaczy tak – CHUJ. I to jest moim zdaniem jedyny, ale jakże przy tym ułomny, triumf edukacji seksualnej, wprowadzonej do polskich szkół dawno temu. Dlaczego uważam ten sukces za pozorny? Albowiem w skrócie HWDP, nie ma na początku literki C tylko H, czyli jest to skrót pochodzący z czasów przed edukacją seksualną. Ci którzy umieszczają go na murkach i ścianach przystanków zatrzymali się, niestety w poprzedniej epoce i niczego, ale to niczego z edukacji seksualnej nie rozumieją.

Po co ja to w ogóle piszę? Po to, by uświadomić wszystkim, z jak nędznymi argumentami występują dziś ci, którzy chcą szturmować kościoły, pisząc przy tym szturm bez cudzysłowu. Aż im się chce odpowiedzieć skrótem CWWD, ale po co, skoro i tak go nie zrozumieją, albowiem najważniejsza w kraju edukatorka seksualna, czyli Manuela Gretkowska, sama nie wie, jak co pisać w zakresach, o których tu dyskutujemy.

Kolejna kwestia dotyczy tego, jak głęboko edukacja seksualna została wszczepiona w serca kolejnych, wchodzących w życie pokoleń. Widzimy, że wygląda to słabo. Nie ma żadnego rozwinięcia tych rysunków, które mogą być porównywane jedynie z najprymitywniejszymi rytami naskalnymi z wczesnego paleolitu. Jest to jednak, a każdy antropolog to potwierdzi, wyraz zainteresowania edukacją seksualną. Nie zaś edukacją religijną. Podkreślają owe rysunki także, jakie są główne zainteresowania ich twórców. Tamci sprzed tysiącleci interesowali się polowaniem. Ci współcześni interesują się edukacją seksualną, którą rozumieją w sposób dosłowny, a nie metaforyczny.

Mogę też dodać, że w dawnych czasach nie było takich rysunków, albowiem ludzie zainteresowani obsesyjnie współżyciem płciowym wyżywali się w smarowaniu tego wyrazu prze samo „h”, ewentualnie w jakichś wierszykach. Nie było rysunków. One się pojawiły potem i przez pewien czas były nawet bardzo wyszukane. Wiązało się to z tym, że korespondowały ściśle z przekazem medialnym. I tak, pamiętam, na przystanku autobusowym przy ulicy Żywnego w Warszawie, z którego jeździłem przez długi czas do pracy, ktoś narysował bardzo sugestywny obrazek podpisany „czyszczenie kapeluszy”. Tym, którzy nie rozumieją, wyjaśniam, że w ten sposób w dziennikach takich jak Super Express i Życie Warszawy, reklamowano w rubryce ogłoszeń drobnych pewien rodzaj usług seksualnych.

Było to w czasach kiedy Manuela Gretkowska szokowała wszystkich swoją powieścią Kabaret Metafizyczny. Główna bohaterka tej powieści Beba Mazeppo, miała dwie łechtaczki (bardzo przepraszam duchownych zaglądających na ten blog, ale sądzę, że dożyliśmy takich czasów, że nie ma się co opierniczać). Chcę wyraźnie wykazać związek z kulturą ulicy i kulturą słowa dystrybuowaną masowo przez media. Ten związek istnieje, istniał od samego początku, jak tylko zaczęto mówić i pisać o edukacji seksualnej. Dziś, poznajemy to po napisach na przystankach. Widać, że edukacja seksualna poniosła klęskę, widać także, że wymaga ona stałej, centralnie sterowanej stymulacji, albowiem bez tego ludzie tracą nią zainteresowanie. I zamiast rysować kutasy na przystankach, idą na ryby, albo jadą na wycieczkę rowerową. Myślę, że zarówno Manuela Gretkowska, jak i wszyscy seksualni edukatorzy, dobrze rozumieją, że przegrali i próbują zmienić strategie. Już nie ma dziś mowy o edukacji, jest szturm pisany bez cudzysłowu. Obrazki zaś, czego mam nadzieję już dowiodłem, stały się znacznie prymitywniejsze niż te z wczesnych lat dziewięćdziesiątych.

Do tego jeszcze na transparentach maluje się hasła o treści: Chcemy edukacji, nie indoktrynacji. Nie ma żadnej indoktrynacji religijnej w Polsce, jest bardzo słabo prowadzona katechizacja, która nie może konkurować z intensywnie prowadzoną edukacją seksualną, obsadzaną jeszcze w roli męczennicy, której należy bronić, poprzez szturm kościołów. Gdyby jakaś indoktrynacja była, na wszystkich przystankach PKS, w dolinie dolnego Wieprza byłby napisy AVE MARIA. Nie ma ich. Łatwo to stwierdzić.

Dlatego właśnie prowadząc medialne debaty warto powoływać się na przykłady z życia, a nie odnosić się do projekcji starej wariatki Gretkowskiej. Te zaś są jednoznaczne. Jeśli kogoś uraziłem, przepraszam. Uważam jednak, a także często tę metodę stosuję, że zacząć trzeba od opisania stanu faktycznego. Dziś opisałem faktyczny stan umysłów młodzieży na prowincji uchodzącej za matecznik reakcji. To naprawdę tak wygląda. Tylko w Cebulkowie się wysilili na zostawili na przystanku ten napis, co go wczoraj cytowałem – Arka Gdynia, ku…wa, świnia.

Dziękuję za uwagę.

Aha, jeszcze post scriptum. Szalenie istotne. Dawno, dawno temu, w czasach poprzedzających pisanie HUJA przez samo „H”, na murach całej Polski można było przeczytać inne słowo. Niektórzy pamiętają je dobrze. Był to angielski wyraz LOVE. Nawet na Rycicach występował w kilku miejscach. Gdzieś we wczesnych latach osiemdziesiątych, czyli dokładnie wtedy kiedy zaczęto na dobre mówić o edukacji seksualnej, napis LOVE znikną i pojawił się HUJ. Teraz to już naprawdę koniec.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 26 października 2020 r.

Artykuł opublikowano za zgodą autora.

Ilustracja tytułowa: Gabriel Maciejewski. Fot. za: YouTube wyb. z sieci wg.pco

Przeczytaj więcej tekstów Gabriela Maciejewskiego na naszym portalu > . > TUTAJ.

*

, 2020.10.26.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski