„KRZYŻOWE” POJEDNANIE


Pierwszy raz historia „ugryzła” mnie, gdy dowiedziałem się o tzw. tajnym protokole III rozbioru sporządzonym w języku francuskim, zwanym konwencją petersburską, gdzie w kontekście potrzeby zmiany odwiecznych nazw polskich ziem w poszczególnych państwach zaborczych pada stwierdzenie: „nazwa Królestwa Polskiego ma być wymazana na zawsze” oraz „wieczystej likwidacji Rzeczypospolitej jako podmiotu prawa narodów”.

„Nazwa” miała być wymazana, bowiem prawdy wymazać się nie da.

Tak więc „nazwa” może być w konflikcie z prawdą, a nawet „nazwa” może imitować prawdę, rzeczywistość. Zarządzanie „nazwami” jako mimikrą rzeczywistości dla przyszłych pokoleń. Działania „artystyczno-kulturalne użytecznych” są zwykle bardzo mocno wprzęgnięte w ten proces, pełniąc funkcję zmniejszenia dysonansu poznawczego.

Symbolem takiej mimikry „pojednania” polsko – niemieckiego jest wg mnie Fundacja Krzyżowa, a że urodziłem się i mieszkam na  polskich kresach zachodnich – sprawa jest mi bliska.

Stosowanie słowa „pojednanie”, nawiązujące do katolickiego sakramentu spowiedzi z orgiastycznym brakiem jakiejkolwiek pokuty i zadośćuczynienia za winy to tworzenie mimikry historii poprzez fałszywe „nazwy”.

Zajrzałem do statutu fundacji i tam „ugryzło” mnie coś znowu: „niemiecka antyhitlerowska grupa konspiracyjna”, sformułowanie które samo w sobie jest sprzecznością. Bohaterem z Krzyżowej jest Helmuth James von Moltke (1907-1945), a pełna nazwa brzmi: Fundacja „KRZYŻOWA” DLA POROZUMIENIA EUROPEJSKIEGO.  

W dniu 12.11.1989 w Krzyżowej odbyła się msza święta, nazwana przez dziejopisów „mszą pojednania”, w której wzięli udział premier Mazowiecki i kanclerz Kohl.

12 listopada 1989 r. w Krzyżowej Tadeusz Mazowiecki i Helmut Kohl wzięli udział w mszy św. [Fot. PAP/CAF/A. Hawałej]

Krzyżowa była majątkiem pruskiej rodziny von Moltke. Już w 1990 powstaje fundacja, kiedy państwo niemieckie było jeszcze podzielone na RFN i NRD, a Gazownia wychodziła ze znaczkiem SOLIDARNOŚĆ. Parada „nazw” sugerowała, że ich ukryci twórcy szykują coś niezauważalnie ważnego.

W 10.1990 państwo niemców jednoczy się, a 17.06.1991 zostaje  podpisany polsko-niemiecki „Traktat o dobrym sąsiedztwie”.

Polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy został podpisany 17 czerwca 1991 roku. Jego sygnatariuszami byli: premier RP Jan Krzysztof Bielecki, kanclerz RFN Helmut Kohl oraz ówcześni ministrowie spraw zagranicznych: Krzysztof Skubiszewski i Hans-Dietrich Genscher [Fot. za: krzysztofmiszak.pl ].

Ówczesnym szefem MSZ był K. Skubiszewski, TW Kosk.

W ciągu niecałych 2 lat od „mszy pojednania” przez zjednoczenie państwa niemieckiego do podpisania traktatu wydarzyło się wiele. Stasi już oficjalnie zostało wchłonięte przez BND, a pastor Gauck mógł po zachodniej stronie Odry robić swobodnie to, co po wschodniej stronie było „zoologicznym antykomunizmem” – dekomunizować.

We Wrocławiu o Krzyżowej było zawsze głośno, wiadomo – niemiecki konsulat we Wrocławiu to bardzo szczególne miejsce. W ogólnopolskim przekazie „Krzyżowa” stała się  emblematem „pojednania” polsko-niemieckiego. Zachodnie regiony Polski prowadziły pojednania „oddolne” poprzez wymianę młodzieży z niemcami, na wzór francusko-niemieckiego pojednania. Regionalne gazety polskojęzyczne z zachodniej Polski, będące głównie niemiecką własnością, triumfalnie oznajmiały postępy w „pojednaniu”. Wymiana młodzieży również była tylko niemiecka, albowiem z mojego doświadczenia – polska młodzież jadąc do państwa niemców  musiała mówić po niemiecku w niemieckich rodzinach, ale kiedy niemiecka młodzież przyjeżdżała z rewizytą do Polski – mówiła tylko po niemiecku nadal. Wiadomo, wg traktatu mniejszość niemiecka jest w Polsce, mniejszości polskiej – nie ma w Niemczech. Taki powiatowy Kulturkampf.

W 2007 Angela Merkel z okazji 100 lecia narodzin niemieckiego, antyhitlerowskiego konspiratora z Krzyżowej, nazwała Helmutha Jamesa von Moltke „symbolem europejskiej odwagi”, rozszerzając zakres semantyczny z bilateralnego pojednania na ogólnoeuropejski heroizm. Obecna fasada architektoniczna siedziby Fundacji i okolicznych zabudowań robi wrażenie dbałości i szacunku dla poprzednich właścicieli (zaledwie przez 80 lat), dzięki budżetowi kilkudziesięciu milionów marek wyłożonych przez rządy polski i rząd niemiecki.

W statucie fundacji z dn 27.06.2020 czytamy w preambule:

Nawiązując do celów założycieli Fundacji, którzy w 1989 roku chcieli stworzyć w Krzyżowej centrum europejskiego dialogu i spotkań, oraz do duchowej tradycji Kręgu z Krzyżowej, niemieckiej antyhitlerowskiej grupy konspiracyjnej, a także do opozycji demokratycznej w Europie Środkowej i Wschodniej, w uznaniu historycznego znaczenia polsko-niemieckiej Mszy Pojednania z 12 listopada 1989 roku, nawiązując do not dyplomatycznych rządów Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec z 27 lipca / 20 sierpnia 1990 roku o utworzeniu Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Krzyżowej, który służy spotkaniom młodzieży polskiej i niemieckiej i ma charakter europejski oraz międzypokoleniowy, Fundacja „Krzyżowa” działa na rzecz pogłębiania dialogu polsko-niemieckiego oraz porozumienia europejskiego.

Przyszło więc Polakom z niemcami „pojednywać” się bez niemieckiej pokuty po wojennej rzezi w blasku aureoli niemieckiej, duchowej tradycji „Kręgu z Krzyżowej”.

W § 1., dowiadujemy się o fundatorze: Fundacja „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego, zwana dalej Fundacją, została ustanowiona przez Stowarzyszenie – Klub Inteligencji Katolickiej we Wrocławiu aktem notarialnym sporządzonym 9 lipca 1990 roku w Państwowym Biurze Notarialnym w Świdnicy – Repertorium A nr 1361/90.

Jerzy Zawieyski [1902-1969]
Fot. za: wikipedia.org

KIK powstał w 1956, po tzw. odwilży, najpierw w Warszawie na czele z prezesem Zawieyskim (właściwie: Henryk Nowicki, rodowe: Feintuch) katolickim pisarzem, a później w 4 miastach: Kraków, Poznań, Toruń i Wrocław.

Ten „nowy” ruch inteligencji katolickiej uzyskał już w styczniu 1957 pozwolenie na wyłonienie swej reprezentacji w sejmie w postaci 5-osobowego koła poselskiego „Znak”. Tadeusz Mazowiecki, PAXowiec, był sygnatariuszem deklaracji założycielskiej Ogólnopolskiego Klubu Postępowej Inteligencji Katolickiej, a jako poseł z Wrocławia  do sejmu PRL znalazł się w zarządzie KIK we Wrocławiu, a później w Warszawie (vice prezes). W 1989 na podstawie porozumień „Okrągłego Stołu” został nawet premierem. KIK-owcy byli głównym zasobem kadrowym po 1989, m.in. Bronisław Komorowski, Henryk Wujec, Bohdan Cywiński, Andrzej Wielowieyski, Andrzej Stelmachowski i Piotr Cywiński (dzisiejszy dyr. Obozu Auschwitz), z młodego pokolenia weszli nawet do „siłówki”, choćby Jacek Cichocki.[https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1523623,1,ludzie-wladzy-z-klubu-inteligencji-katolickiej.read]

Klub Inteligencji Katolickiej O/Wrocław odkupił  od upadającego PGR-u zabytkowe zabudowania w Krzyżowej, stając się fundatorem fundacji.

§ 6.Celem Fundacji jest pobudzanie i popieranie działalności zmierzającej do utrwalenia pokojowego i naznaczonego wzajemną tolerancją współżycia narodów, grup społecznych i jednostek. W ten sposób winno być kontynuowane duchowe dziedzictwo Kręgu z Krzyżowej i „Mszy Pojednania” oraz popierane europejskie porozumienie.

Bilateralne pojednanie z Polską powoli się rozwadnia, właściwym celem okazuje się popieranie europejskiego porozumienia, którego liderem jest „nowe” państwo niemców. Jaka jest zatem realizacja celu Fundacji?

§ 8. Realizując swój cel, Fundacja działa w duchu:
1. pogłębiania dialogu polsko-niemieckiego,
2. kształtowania i umacniania porozumienia europejskiego,
3. politycznej i ponadpartyjnej niezależności,
4. równoprawnego udziału w życiu społecznym osób o różnym pochodzeniu społecznym, narodowym i etnicznym, w różnym wieku, o różnej orientacji seksualnej, zdolnościach i ograniczeniach, przekonaniach politycznych, religii i światopoglądach.

Listek figowy polsko – niemieckiego dialogu, już nie pojednania, wisi i powiewa, a sedno stanowią pozostałe realizacje stręczenia wprost ideologii neomarksistowskiej.

Szybko, bo już w par. 8, niemiecki bezkarny zbrodniarz nie wytrzymał i musi pouczać swoją polską ofiarę jak ma żyć po zbrodni. Kiedy niemcy przestaną wreszcie nas pouczać w swoim mechanicznym, młotkowym stylu kolejnego ku-ltur-kam-pfu? Czy kiedyś to zrozumieją, że to polska kultura częściej spolszczała niemców bez przymusu? Prymitywny sąsiad, który zawsze ma najnowocześniejszą kosiarkę do trawy jest sąsiadem, z którym bardzo trudno o wspólne tematy do rozmowy.

Majątek Krzyżowa (Kreisau) został nabyty przez przodka naszego bohatera – Helmutha Karla Bernharda Grafa von Moltke (1800-1891)  pruskiego feldmarszałka – w 1867 za 240.000 talarów od innego rodu byłych pruskich junkrów von Dresky. Śląsk został odebrany zbrojnie Austrii po wojnach śląskich (1740-1742). Jeden z Dreskych brał czynny udział w prusko-rosyjskim tłumieniu powstania kościuszkowskiego. Pruski feldmarszałek H. K. B. Moltke był synem duńskiego generała i dopiero w wieku 21 lat przeszedł do armii pruskiej. Wykorzystał swoje talenty wojskowe, a za zwycięski dokonania  w wojnach: duńskiej (1864), austriackiej (1866)  i francuskiej (1871) otrzymał spore wynagrodzenie i tytuł hrabiowski.  Kroczył do Paryża w 1870, co było uwieńczeniem planów Bismarcka powstania zjednoczonych Niemiec.

Helmut James von Moltke, na którym władze państwa niemców wykonały wyrok śmierci w Plotzensee w styczniu 1945, był synem Helmutha Adolfa (1876-1939) i Dorothy Rose Innes (1884-1942). Rodzice byli  członkami sekty Christian Science. Adolf był aktywnym działaczem sekty, a Dorothy przyjęła religię męża po ślubie. Moltkowie są autorami pierwszego tłumaczenia na język niemiecki religijnego podręcznika  napisanego przez założycielkę Mary Baker Eddy (1821–1910) „Science and health with key to the scripture”, traktowanego przez wyznawców jako tekst kanoniczny obok Biblii. Sekta CS nie uznaje medycyny, stosuje tylko leczenie modlitewne.[https://religie.wiara.pl/doc/471855.Stowarzyszenie-Chrzescijanskiej-Nauki-Leczenie-bez-lekarstw/2]

Sekta nie uznaje boskości Jezusa Chrystusa i jakichkolwiek sakramentów. W Polsce pierwsze stowarzyszenie zarejestrowano w 1933, a w latach 50 tych władze komunistyczne pozwoliły na dalszą działalność sekcie; obecnie  związek jest zarejestrowany i posiada około 30 wyznawców w Polsce i ok. 2 mln na świecie. [https://en.wikipedia.org/wiki/Christian_Science]

Ojciec Dorothy (matki naszego bohatera), Sir James Rose Innes (1855-1942), był sędzią Sądu Najwyższego RPA 1914-1927, również prokuratorem w rządzie Cecila Rhodesa przez 3 lata, choć ich relacje wg współczesnych komentatorów nie były idealne. Młodość nasz bohater spędził w Republice Weimarskiej, otrzymując kosmopolityczne wychowanie od swoich niemiecko-angielskich rodziców. Jako nastolatek przyjął wyznanie ewangelickie ze względu na obowiązujące normy społeczne. Idąc śladami dziadka z RPA zdobył gruntowne  wykształcenie w zakresie prawa międzynarodowego we Wrocławiu, Wiedniu, Berlinie i Heidelbergu. W 1928 oddał bezpłatnie część gruntów rolnych w Krzyżowej na potrzeby tzw. Lowenberger Arbeits-Gemanschaft, model wspólnot robotniczych, których twórcą był niejaki Eugen Rosenstock-Huessy (1888-1973) . Fundacja Krzyżowa odwołuje się do głębokiego dziedzictwa tych wspólnot [http://freenet-homepage.de/reichweinverein/Kreis.html], nadal posiada gospodarstwo rolne i organizuje podobne warsztaty.

Eugen Rosenstock-Huessy [https://en.m.wikipedia.org/wiki/Eugen_Rosenstock-Huessy] pochodził z Berlina, z rodziny dobrze prosperującego bankiera pochodzenia żydowskiego i członka berlińskiej giełdy papierów wartościowych. W wieku 18 lat wstąpił do kościoła protestanckiego. Zaangażował się w kwestie związane z pracą, koncentrując się na poprawie edukacji jako środka poprawy społecznego standardu życia. Był redaktorem jednej z pierwszych gazet pracowniczych „Daimler Werkzeitung” w Daimler-Benz. W 1921 zakłada Akademię Pracy we Frankfurcie n. Menem, organizuje robotnicze kursy i seminaria. 1926-1930 prowadzi czasopismo „Kreatur” z M. Buberem, J. Wittigiem i z von Weizsackerem (tak z tej znanej rodziny), a w 1933 emigruje do USA, gdzie prezydent Roosevelt zleca mu organizowanie CCC (Civilian Conservation Corps) na wzór Lowenberger Arbeits-Gemanschaft.

Po przystąpieniu USA do wojny CCC zostało rozwiązane.

Znana i ceniona pozycja  Eugena to Judaism despite Christianity. Jest to zbiór listów z żydowskim przyjacielem Franzem Rosenzweigiem (1886-1929), obaj byli dla siebie wielką inspiracją w  pracy twórczej. Rosenstock i Rosenzweig to przedstawiciele szkoły „filozofii dialogu”, ”filozofii języka”, którą w Polsce twórczo rozwijał polski ks. Tischner.

Główne dzieło Rosenzweiga „Gwiazda zbawienia” przetłumaczył na język polski sekretarz ks.Tischnera – prof. Gadacz, były duchowny i współzałożyciel partii Nowoczesna.

Gadacz również tłumaczył „Gramatykę duszy” Rosenstocka-Huessey. Rosenzweig z M. Buberem przekładali na język niemiecki biblię hebrajską. Rosenstock postulował wzbogacenie tradycyjnej logiki o dodatkowe wartości: trajekt i prejekt.

O ile Rosenstock twierdził, że cywilizacja zachodu znajduje się w centrum „krzyża rzeczywistości” (cross of reality – cztery kalendarze: natury, świeckości, Kościoła i osobisty, których symbolem jest Krzyż), o tyle Rosenzweig w centrum upatrywał Gwiazdę Dawida (6 kalendarzy), głosząc ideę „judaizacji pogan”.

Po latach Rosenstock pisze w „Out of resolution. Autobiography of Westerm Man”: “domieszka Żydów, których nigdy nie można traktować jako pogan, zabezpiecza społeczeństwo przed zejściem na zła drogę, pomyleniem zwykłej egzystencji ze wzniosłością (…), alfy z omegą”.  

Rosenstock korzystając z gościnności von Moltke realizował swoje pomysły obozów pracy integracyjnej (Lowenberger Arbeits-Gemanschaft) w Krzyżowej w 1928, gdzie bezrobotni różnych klas i narodowości po wykonaniu wspólnych prac fizycznych wdrażali w praktykę zasady „filozofii mowy”, której kwintesencją jest cytat: „mowa jest mądrzejsza od tego kto się nią posługuje”. Rosenstock-Huessey uważał że społeczeństwo jako całość jest czymś ważniejszym od swoich części [https://lwowecki.info/boberhaus-zapomniane-dziedzictwo/].

 W 1931 Helmut ożenił się z Freya Deichmann (1911-2010), córką Aday von Schnitzler i bankiera z Kolonii, Carla Theodora Deichmanna (1866–1931), syna założyciela banku Wilhelma Ludwiga Deichmann & Comp w 1858 [https://de.m.wikipedia.org/wiki/Deutsche_Bank].

Bank Deichmanów znalazł się w składzie założycielskim Deutsche Bank w symbolicznym roku 1870. Nowo powstały bank miał ostatecznie umożliwić Niemcom zerwanie z pośrednictwem finansowym instytucji z Londynu. Obecnym CFO Deutsche Bank jest wnuk naszego bohatera nazwany na jego cześć: James von Moltke (rocznik 1970).

Hans Deichmann (1907-2004), [http://www.wollheim-memorial.de/en/hans_deichmann_19072004] brat Freyi, szwagier naszego bohatera z Krzyżowej, ukończył studia prawnicze. Ok. 1932 rozpoczyna pracę w IG FARBEN, Francja i Włochy. W ramach pracy zawodowej przebywał co najmniej 10 razy na placu budowy IG Auschwitz. Pierwszy raz 16 marca 1942 r. Przedsiębiorstwo IG Farben Auschwitz było finansowane przez Deutsche Bank jako inwestycja gospodarcza, do dziś w Oświęcimiu nawet w nazwie zachowało się Osiedle Chemików. Hans na pewno był świadkiem pracy więźniów w obozach koncentracyjnych, widział dymiące krematorium w Oświęcimiu. Wg dzisiejszych relacji, po wizycie w Auschwitz, Hans nawiązuje kontakt z włoską organizacją ruchu oporu, na której rzecz ujawnia strategiczne informacje o ruchach wojsk niemieckich. Poprzez swoją siostrę, Freyę von Moltke, miał kontakt z „Kręgiem z Krzyżowej”. W 1945 Hans Deichmann powraca do Niemiec i bierze udział w dekartelizacji koncernu IG Farben i w postępowaniu denazyfikacyjnym SPD, będąc przewodniczącym trybunału denazyfikacyjnego w Oberursel koło Frankfurtu nad Menem.

Georg von Schnitzler 1884–1962, [http://www.wollheim-memorial.de/en/georg_von_schnitzler_18841962] doktor prawa, stryj Hansa Deichmanna i Freyi, brat ich matki Aday. Pracował najpierw w Hoechst, a później był głównym prawnikiem podczas umów połączeniowych z IG Farben, którego stał się członkiem zarządu. Georg w IG Farben najpierw wspiera finansowanie NSDAP, a poźniej staje się jej członkiem . W 1942 r. zostaje mianowany Wehrwirtschaftsführer (gospodarczy przywódca), a w 1943 r. zostaje przewodniczącym Komitetu Chemicznego. Jest uczestnikiem przejmowania francuskich i polskich firm chemicznych (!!!). W 1945 jest sądzony w procesach norymberskich w sprawie IG Farben. W 1948 roku został skazany na karę pięciu lat więzienia, ale już w 1949 został zwolniony. Następnie piastował funkcję prezesa Deutsch-Ibero-Amerikanische Gesellschaft. Zmarł w Bazylei w 1962 r.  Jeden z cytatów z przesłuchania na procesie norymberskim:

„PYTANIE: Co zrobiłeś, kiedy usłyszałeś, że chemikalia IG były używane do zabijania, do mordowania ludzi przetrzymywanych w obozach koncentracyjnych?
ODP: Byłem przerażony […] Zatrzymałem to dla siebie, bo było to zbyt straszne. Zawsze miałem wrażenie, że te gazy nie są produkowane przez nas ”. Archiwum Instytutu Fritza Bauera

Nasz bohater z Krzyżowej w 1934 złożył egzamin asesorski, ale zrezygnował  z bycia sędzią, bowiem wiązało się to z wstąpieniem do NSDAP. Od 1935 do 1938 regularnie wyjeżdża do Wlk.Brytanii i zdobywa brytyjskie uprawnienia adwokackie (Londyn i Oxford). Podczas tych wyjazdów spotyka się ok. 1938 z Aimee de Heeren (1903-2006) agentką Secret Service [https://en.m.wikipedia.org/wiki/Aimée_de_Heeren], umiejscowionej przy brazylijskim prezydencie, a przebywającej wówczas w Paryżu jako osoba wpływu w środowiskach międzynarodowych elit gosp.-artystycznych. Zadaniem Aimee było blokowanie stanowiska Brazylii w sprawie porozumienia z Niemcami. Angielska Wiki informuje, że Moltke przekazał informacje agentce na temat Niemiec, które istotnie wpłynęły na zahamowanie tego zbliżenia.

Jak widać, Moltke jeszcze przed wybuchem wojny, miał już ugruntowane stanowisko na temat polityki niemieckiej i Wlk. Brytanii., trudno uwierzyć w to, że podobne  spotkania nie odbywały się bez wiedzy i zgody Abwehry lub nie były inspiracją Secret Service.

Oficjalnie Moltke został przyjęty do pracy w  Abwehrze Canarisa w 1939 podczas trwającej agresji niemiec na Polskę, do działu analizy prasy zagranicznej.

Od 1931, inny krewny naszego bohatera, Hans-Adolf von Moltke (1884-1943) również prawnik, był ambasadorem Niemiec Weimarskich i hitlerowskich w Warszawie.

Po wkroczeniu niemców do Warszawy w 1939, Hans von Moltke zredagował tzw. Białą  Księgę, czyli zbiór niemieckich dokumentów dyplomatycznych mających na celu udowodnienie opinii międzynarodowej „winy wojennej” Polski, gdzie ambasador von Moltke  wybiórczo dobierał dokumenty.

Poprzez małżeństwo ambasadora von Moltke z Davidą Yorck von Wartenberg, ambasador pośrednio również był powiązany z „Kręgiem z Krzyżowej” (cenna alternatywa na przyszłość), albowiem Peter Graf Yorck von Wartenburg brał udział w organizacji zamachu na Hitlera 20 lipca oraz  należał jednocześnie do Kręgu Krzyżowej. To jego wpadka zadecydowała o wpadce „grupy dyskusyjnej” z Krzyżowej.

W polskich źródłach znajdujemy informację, że nasz bohater rezygnując z powodów politycznych z togi sędziowskiej – otwiera w Berlinie swoją kancelarię prawną. Faktycznie jednak podjął pracę kolejno w następujących kancelariach berlińskich: Karl von Lewinsky (1935), Paul Leverkuhn (1938/9)  i Friedrich-Carl Sarre i Eduard Watjen (po 1939). Pobieżna lustracja tych kancelarii, zajmujących się głównie prawem międzynarodowym, pozwala nam zrozumieć że prowadzenie takiej działalności wymagało koncesji co najmniej Abwehry.

I tak: Karl von Lewinsky to m.in. były konsul generalny I klasy w Nowym Jorku od 1925. W 1922-1931 reprezentuje również Rzeszę w negocjacjach reparacyjnych w Waszyngtonie. Paul Leverkuhn, w 1933 pozbył się swojego żydowskiego wspólnika w kancelarii, był oficerem Abwehry i jej szefem w Stambule (stąd pewnie „legendarne” spotkania naszego bohatera w Stambule z aliantami). Do końca wojny Leverkuhn figurował w zarządzie głównej firmy zbrojeniowej DWM (Deutsche Waffen….). Ciekawostką jest fakt, że reprezentował przez 20 lat jako prawnik (wraz z Kurtem Vermehrenem) intrygantkę Annę Anderson w nieudanej próbie wyegzekwowania praw do bycia córką cara – tzw. Anastazją. Przed wojną Moltke reprezentował również żydowskich właścicieli berlińskiej firmy M. Kempinski & Co podczas wdrożenia przepisów o aryzacji niemieckiej gospodarki.

W 1938 nasz bohater jest obrońcą Arthura Wegnera (wrocławski akademik) w sprawie o zdradę. Po  skomplikowanych kolejach życia Wegner znajduje ostateczną przystań w DDR w 1959 i zostaje profesorem prawa na uniwersytecie w Wirtemberdze. Umiera w czerwcu 1989 nie doczekawszy mszy pojednania w Krzyżowej, a tak scharakteryzowano jego życie w ostatnich słowach: ”próbował urzeczywistnić jedność katolickiej wiary chrześcijańskiej i komunizmu w życiu”, niemal jak działacza Pax w Polsce.

Kancelaria Friedrich-Carl Sarre i Eduard Watjen, w której nasz bohater pracował po wybuchu wojny już jako oficjalny pracownik Abwehry, zajmowała się m.in. w 1941 zakładaniem firm-przykrywek w Szwajcarii, które pracowały dla Kriegsmarine. Od 1949 personel kancelarii miękko ląduje w Dresdner Bank i reprezentuje m.in. Metro-Goldwyn-Mayer we Frankfurcie nad Menem…

Podczas pracy w kancelariach berlińskich nasz bohater mieszka głównie w Berlinie, czasami bywa w swoim majątku w Krzyżowej.

Zaledwie ok. 30 km od majątku von Moltke, w dniu 2 sierpnia 1940, przywieziono pierwszy transport więźniów do nowopowstałego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. W pierwszym okresie kierowani są tam głównie Polacy. Więźniowie pracują jako niewolnicy w kamieniołomach i na rzecz znanych, popularnych dziś na świecie i w Polsce firm: Siemens und Halske oraz Blaupunkt. Praca więźniów w  okolicznych majątkach rolnych nie była czymś wyjątkowym. Prawdopodobnie podczas prac rolnych, żniwnych w Krzyżowej pracowali również więźniowie KL Gross-Rosen. W Gross-Rosen zginęło około 40 tysięcy ludzi, głównie Polacy, Żydzi i Rosjanie.

Helmuth James von Moltke organizuje pierwsze spotkanie tzw Kręgu Krzyżowej (nazwa nadana przez Gestapo podczas śledztwa) w maju 1942, czyli po styczniowym załamaniu ofensywy pod Moskwą. W Krzyżowej odbyły się 3 (trzy) spotkania, a nawet zachowały się do dziś tematy każdego z nich:
pierwsze –  porażka niemieckich instytucji edukacyjnych i religijnych w obliczu nazizmu,
drugie – omówienie koncepcji federacji państw europejskich w powojennej rzeczywistości (antycypacja UE) i odbudowa niemiec,
trzecie – rozliczenie zbrodni wojennych.

Bezpośrednią przyczyną aresztowania naszego bohatera były konsekwencje śledztwa po zamachu na Hitlera 20.07.1944, w którego organizację był zaangażowany Peter Graf Yorck von Wartenburg, uczestnik spotkań w Krzyżowej, na którym wykonano karę śmierci w sierpniu 1944.

Helmut James von Moltke był przeciwnikiem zamachu na Hitlera, aby nie tworzyć potencjalnej sytuacji dla jego heroizmu. Utworzenie linii obronnej przed bolszewizmem wspólnie z aliantami na terenie Polski było najczęstszą iluzją negocjacyjną „niemieckich, antyhitlerowskich patriotów” w obliczu już nieuniknionej klęski. Jednak triumwirat Roosevelt-Stalin-Churchil nie dał się podzielić „patriotom”.

Nasz bohater został aresztowany w styczniu 1945 i w tym samym miesiącu  wykonano wyrok śmierci.

Trzy miesiące później wykonano egzekucję na szefie Abwehry Canarisie. Canaris w pierwszej połowie l. 30-tych najbardziej zmagał się z polskim wywiadem, gdzie polska interwencja po 1933 była rzeczywistym zagrożeniem, bowiem zdemilitaryzowane niemcy były słabsze od Rzeczpospolitej.

Sprawa polskiego agenta Sosnowskiego jest chyba najbardziej znana. Czy w zamian za to, że Canaris nie zabił Sosnowskiego, a wymienił go na 7 agentów Abwehry, również powinniśmy powołać do życia kolejną fundację polsko-niemieckiego „pojednania”, a jej prezesem ogłosimy pewnego autora książek historycznych?

Swoją drogą jakież monstrualne środki finansowe musiały być wpompowane w III Rzeszę, że zaledwie po 4 latach stała się militarnym hegemonem Europy i wywołała wojnę światową?

Całą rodzinę naszego bohatera (żona i dwóch synów) na szczęście oszczędziły władze niemieckie i radzieckie. Freya z dziećmi po wojnie wyemigrowała najpierw do RPA (rodzina matki naszego bohatera), a ok. 1960 przeniosła się do USA i zamieszkała ze znanym nam już filozofem … Eugenem Rostock-Hueyse, który wywarł na jej męża przemożny wpływ w młodości. Freya opublikowała listy z naszym bohaterem dopiero w 2005 w Monachium, na 2 lata przed hucznymi obchodami stulecia jego narodzin. Tłumaczenie polskie zostało wydane w 2008 we Wrocławiu, przez Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe. Publikacja epistolograficzna szybko przyniosła Freyi status uznanej pisarki. Często bywała w Krzyżowej i opowiadała polskim dzieciom o trudnych czasach miłości, okupacji i konspiracji niemieckich antyhitlerowskich patriotów [https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,12398132,Kochankowie_z_Krzyzowej__Milosc_w_czasach_Hitlera.html].

Cykl listów małżonków von Moltke jest już nawet propozycją Fundacji Krzyżowej dla polskich szkół jako lekcja pt. Przeciw nazizmowi [https://dzieje.pl/tag/freya-von-moltke].

Ciekawe czy uczniowie niemieccy mają podobne lekcje na podstawie polskiej historii? Np. na podstawie Raportu z Auschwitz, Witolda Pileckiego? Szkoda, że nasze dzieci oprócz listów niemieckiego małżeństwa von Moltków z Krzyżowej, nie mogą czytać „w dublecie” również listów małżeńskich von Staufenbergów, z których dowiedziałyby się co bohater zamachu na Hitlera myślał o Polsce i Polakach:

„Miejscowa ludność to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. Naród, który aby się dobrze czuć, najwyraźniej potrzebuje batoga. Tysiące jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa. Niemcy mogą wyciągnąć z tego korzyści, bo oni są pilni, pracowici i niewymagający”.

Profetyczne słowa…

Bohater z Krzyżowej oprócz Fundacji, nominacji na „symbol europejskiej odwagi”, lekcji w polskich szkołach, doczekał się także sztuki teatralnej w 2008 i filmu dokumentalnego z nominacją do Oscara (The restless Consience). A Scott Horton, przewodniczący nowojorskiej komisji adwokackiej ds. prawa międzynarodowego powołał się na podobieństwo walki Helmutha Jamesa von Moltke z niemieckim sztabem generalnym i jego organizacji z administracją G. Busha podczas wojny w Iraku, zaś zasłużony w pojednaniu żydowsko-niemieckim Haaretz przeprowadził ciekawy i ciepły wywiad z synem bohatera z Krzyżowej. [https://www.haaretz.com/jewish/.premium-the-evangelical-who-was-part-of-the-german-resistance-against-hitler-1.8438798].

Zastanawiam się dlaczego Polska uczestniczy i finansuje niemiecką politykę historyczną? Ani Moltke ani Staufenberg nie byli polskimi bohaterami. I trudno będzie takich znaleźć w sztabach niemieckich z pagonami na ramionach.

Trzeba raczej szukać we wspólnym dziedzictwie chrześcijańskim czasów Ottona, zjazdu w Gnieźnie. Albowiem tzw. niemieccy, antyhitlerowscy patrioci to zwyczajni wyrachowani  traderzy polityczni, kalkulujący w obliczu nieuniknionej klęski wojennej, dla których los Polski w najmniejszym stopniu nie był tematem jakichkolwiek poważnych rozważań.

Można się z nich jednak dowiedzieć czegoś ważnego, że kolejnym sposobem na zachowanie „wielkości” niemiec będzie budowa międzynarodowego organizmu federacyjnego w Europie, gdzie państwa nie będą podmiotami. Tylko wtedy będzie można zachować przywódczą rolę niemiec. No i najważniejsze: trzymać USA z dala od takiej Europy. Jakie to aktualne w świetle dzisiejszych wydarzeń.

Niech tam niemcy z Żydami przerabiają swoje niebezpieczne związki na warsztatach integracyjnych obozów pracy (Lowenberger Arbeits-Gemanschaft) z całej przeszłości i teraźniejszości, a mają co: marksizm, socjalizm, bolszewizm, szkołę frankfurcką, gdzie zbiorowość jest zawsze nadrzędna wobec jednostki, ale dlaczego my Polacy mamy w tym uczestniczyć? Mają sporo do przepracowania tylko ze sobą, bo jeśli tego nie zrobią sami – niezwłocznie i solidarnie wskażą nas jako przyczynę swoich zbrodni i nieporozumień.

Efekty tej skundlonej edukacji już widać:

niemiecka Antifa wycina polskiego kołtuna na warszawskich ulicach w dniu 11 Listopada, a naczelny rabin Polski snuje talmudyczne wynurzenia na temat aborcji, z którego wynika w świetle wstrzymanej ekshumacji w Jedwabnem, że bardziej święte są zwłoki na cmentarzu żydowskim niż żywe dzieci poczęte w łonie Polki. Zapłatą za bezkarność jest zawsze bezczelność.

Nie znalazłem na stronach Fundacji Krzyżowa warsztatów na temat chociażby polskich zrabowanych dzieł sztuki przez niemców,  zniszczonych miast, wiosek, mordowania ludności cywilnej, rzezi Woli, prymitywizmie i antykatolickości niemieckiej Kulturkampf – ani słowa. Zaklęta cisza na temat odszkodowań wojennych dla Polski za te Wielkie Bestialstwa. Serwowane są zaklęcia o wielokulturowości społeczeństw, tolerancji seksualno-rasowo-religijnej w międzynarodowej społeczności UE, jednak zawsze pod czujną egidą kolejnej wersji niemieckiej kulturkampf. Oto przykłady niektórych „szkoleń”:

a/ Szalom [https://www.krzyzowa.org.pl/pl/dzialalnosc/akademia-europejska/aktualnosci/2309-przedstawiciele-judaizmu-chrzescijanstwa-i-islamu-spotkaja-sie-w-krzyzowej-o-potencjale-integracyjnym-religii-w-nowym-projekcie-fundacji-krzyzowa] z wszechstronnie utalentowaną Martą Titaniec, m.in. sekretarz generalna Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów; prezeska Fundacji Most Solidarności; członkini Rady Fundacji „Krzyżowa“ dla Porozumienia Europejskiego oraz osobą wspierającą Episkopat Polski w sprawie pedofilii w Kościele…

b/ duch edukacji globalnej zawsze żywy: [https://www.krzyzowa.org.pl/pl/dzialalnosc/mdsm/aktualnosci/2311-dzien-pustej-klasy-i-warsztaty-w-ramach-projektu-edukacja-globalna-25-09-2020].

Na koniec zestawmy 2 cytaty 2 bohaterów: pierwszy – bohatera z Kreisau, drugi – polskiego Bohatera herbu Leliwa.

H. J. von Moltke w tzw. memorandum z 1941 r. pisał: „Pokój przyniesie zjednoczoną, europejską suwerenność od Portugalii jak najdalej na wschód, jak to tylko będzie możliwe, z całym kontynentem podzielonym na małe, nie-suwerenne państwa” [https://www.stiftung-20-juli-1944.de/reden/stauffenberg-und-moltke-zwei-der-grossten-im-deutschen-widerstand-vor-100-jahren-geboren-pd-dr-ekkehard-klausa-06032007]. Jakby pisał Spinelli i Dugin…

Rotmistrz Witold Pilecki w Raporcie z tego samego czasu, napisał przebywając w obozie Auschwitz: „za wybryk aresztowanego, odpowiadała (…) – rodzina. Wiadomym było, że niemcy  w stosowaniu represji są bezwzględni i niszczą rodziny, wykazując w takich wypadkach bestialstwo na jakie ich tylko stać. A jak bestialstwo wygląda, któż od nas lepiej wiedział?” O ile wiem, rodzina Moltke i Staufenberg została oszczędzona przez państwo niemców i rząd radziecki.

Zachodnie ludy słowiańskie słowem ”niemcy” określały uciążliwych, zachodnich, germańskich sąsiadów. Pewnie spostrzegliście, że słowo „niemcy” piszę małą literą, to nie jest błąd, ani brak szacunku, to świadomy zabieg, który zastosował po raz pierwszy rotmistrz Witold Pilecki, pisząc Raport z Auschwitz.

O rotmistrzu Pileckim prawdziwy film nigdy nie powstanie, Nowy Jork będzie milczeć na Jego temat. Ta mała litera pisana przez Rotmistrza w słowie „niemcy” jest zaszyfrowaną depeszą, grypsem z przeszłości do nas. Państwo niemców zasługuje na takie symboliczne traktowanie za dokonane i nierozliczone zbrodnie na narodzie polskim dopóty, dopóki nie uczyni w duchu chrześcijańskiego pojednania prawdziwej  pokuty i zadośćuczynienia wobec Polaków. Przekażcie to wszystkim niemcom. Bez względu na to czy obsadzą swoich kolejnych „tusków” czy powołają się na martwą literę prawa międzynarodowego, nasz przekaz wreszcie będzie niezależny, widoczny dla następnych pokoleń, bez pośrednictwa polityków, a wszystko dzięki małej literce „n” w słowie „niemcy”. Myślę, że o to symbolicznie chodziło również Rotmistrzowi Pileckiemu.

„niemieccy demokraci”, ”niemieccy antyhitlerowscy patrioci” uwiecznieni na znaczkach Deutsche Post w 2007.

Autor: Flisak

Artykuł opublikowany przez Autora.

Podkolorowanie i wytłuszczenie pochodzi od redakcji PCO.


, 2020.11.01.