Steal with the Hammer


Ilustracja muzyczna: Hans Zimmer & Junkie XL – The Red Capes Are Comming – Batman vs Superman OST

Wygląda też na to, że proces podmieniania głosów można było zaobserwować na żywo – w telewizji. Wielkie sieci telewizyjne pokazywały dane z liczenia głosów przesyłane im w czasie rzeczywistym przez firmę Edison Systems, która miała dostęp do danych z komisji wyborczych. Czujni widzowie mogli się dopatrzeć w tych danych anomalii. Na tym filmie widzimy dane dotyczące wyścigu gubernatorskiego w Kentucky. Na początku demokrata ma niemal 674 tys. głosów a republikanin 662 tys. Półtorej minuty później demokrata ma już 674,5 tys. głosów a republikanin 661,7 tys. Jakim cudem ilość głosów na kandydata republikańskiego SPADŁA? Coś podobnego wychwycono w przypadku głosów w wyborach prezydenckich oddanych w Pennsylwanii. Klip z CNN trwa zaledwie 42 sekundy. Na jego początku Trump ma w tym stanie 1 690 589 głosów a Biden 1 252 537. Chwilę później głosów na Trumpa jest 1 670 631 a na Bidena 1 272 495. W 40 sekund Biden zyskał 19 958 głosów, a Trump stracił 19 958. Jak to możliwe?

Wyborczy fałszerze nie dopilnowali też kolejnej ważnej kwestii – sfałszowania wyborów do Senatu oraz Izby Reprezentantów. Na kartach wyborczych oddawano głosy nie tylko na prezydenta, ale też na senatorów i kongresmenów. Wiemy więc, że w Georgii spośród blisko 2,5 mln osób, które oddały głos na Trumpa, tylko 818 nie oddało głosów na senatorów. Wśród podobnej liczby wyborców Bidena, aż 95801 nie zagłosowało na senatorów.  Dla porównania w Wyoming, tylko 725 spośród 73,4 tys. wyborców Bidena nie zagłosowało w wyborach senackich. Przypominam, że Georgia to stan, w którym Biden „wygrał” 14 tys. głosów. (A doszło tam w noc wyborczą do poważnych opóźnień w liczeniu głosów w Atlancie. Opóźnienia te były oficjalnie tłumaczone awarią rury – okazuje się, że żadnej awarii tam nie było.) Sidney Powell twierdzi, że jej zespół śledczy zidentyfikował w kluczowych stanach aż 450 tys. głosów, które zostały oddane na Bidena i na żadnego z kandydatów w wyborach do Senatu czy do Izby Reprezentantów. Są oczywiście też inne anomalie – np. to, że dziesiątki tysięcy głosów korespondencyjnych w Pennsylwanii trafiło do komisji wyborczych wcześniej zostały wysłane (o dacie wysłania informował stempel).

Niektórzy zadali sobie trud przeanalizowania danych wyborczych z Edison, z których korzystały amerykańskie sieci telewizyjne w relacjach na żywo. I wyszło im, że z Trumpa na Bidena przerzucono ponad 500 tys. głosów.  Powstała strona EveryLegalVote, która pokazuje te dane – również z podziałem na hrabstwa. Z przedstawionych tam danych wynika, że Trumpowi przysługuje 306 głosów elektorskich. Wygrał on m.in.: w Michigan, Wisconsin, Pennsylwanii, Georgii oraz Arizonie a Biden najprawdopodobniej zwyciężył niewielką różnicą głosów w Nevadzie. Rudy Giuliani twierdzi, że sygnaliści z Dominion Voting Systems zaczną wkrótce mówić o oszustwach. Miejmy nadzieję, że to nie blef a ci sygnaliści przeżyją. Okazało się już bowiem, że agent FBI zastraszał sygnalistę z poczty, który był świadkiem antydatowania głosów korespondencyjnych w Pennsylwanii.  Media, portale społecznościowe a nawet operatorzy telefonii komórkowej cenzurują oczywiście informacje dotyczące fałszerstw wyborczych. Odważnie zabrzmiały więc słowa Treya Trainora, szefa Federalnej Komisji Wyborczej mówiące, że w kilku kluczowych stanach zachodzą poważne podejrzenia oszustw. Cóż z tego jednak skoro, Komisja tak naprawdę ma niewiele władzy a o przebieg wyborów decydują władze stanowe. 

Bez wątpienia jednak tegoroczne wybory w USA nie spełniały standardów, które Stany Zjednoczone stosują do innych państw – takich jak Iran czy Białoruś. W wytycznych Departamentu Stanu jest przecież mowa, że nie dopuszczanie obserwatorów do liczenia głosów czy też opowiadanie się przez przytłaczającą część mediów za jednym kandydatem to przejawy nieuczciwości wyborów. Skoro anomalie statystyczne wskazują na to, że wybory w Rosji są fałszowane, to dlaczego nie mogą one wskazywać na ich fałszowanie w Michigan? Napiszcie tylko coś takiego na Fejsie czy Twitterze a natychmiast pojawi się pod wpisem adnotacja: „Niezależni weryfikatorzy wykryli wielkiego czarnego k… w swojej d…”.

Co będzie więc dalej?

Zapewne na poziomie stanowym kampania Trumpa przegra pozwy. Zostaną one uwalone a władze stanowe wydadzą Bidenowi oficjalne certyfikaty zwycięstwa. Dalsza ścieżka będzie zależała od wielu kruczków prawnych. Ale załóżmy, że sprawa pójdzie do Sądu Najwyższego. 6 na 9 sędziów to republikańscy nominaci, z czego 4 to nominaci Trumpa. Sędzia John Roberts jest dosyć niepewny – bushowski. Mamy tam jednak dwóch sędziów ciętych na duet Biden-Harris. Clarence Thomas, to czarnoskóry sędzia, którego w latach 90-tych próbowano uwalić fałszywymi oskarżeniami o molestowanie seksualne. Jedną z osób, która prowadziła wówczas przeciwko niemu kampanię nękania był senator Joe Biden. Sędzia Brett Kavanaugh również był atakowany fałszywymi oskarżeniami o molestowanie. A w Senacie ostro go grillowała Kamala Harris. 

Załóżmy więc, że Sąd Najwyższy podważy wybory. Wówczas zwolennicy demokratów/BLM/Antifiarze wyjdą na ulice demolować amerykańskie miasta. Uznają, że to zamach stanu. USA nie będą zaś mogły pouczać różnych państw Trzeciego Świata w sprawie uczciwości wyborów.

Czy Trump przygotowuje się na taki scenariusz? Mogą o tym świadczyć zmiany w Pentagonie. Poleciał ostatnio sekretarz obrony Mark Esper. P.o. sekretarza został Christopher Miller, pułkownik sił specjalnych w stanie spoczynku, ekspert ds. walki z terroryzmem. Demokraci niepokoją się jednak bardziej zmianami na średnich szczeblach w Departamencie Obrony.  Szefem departamentu polityki został gen Anthony Tata, który wcześniej nazywał Obamę „muzułmańskim terrorystą” i twierdził, że CIA chce zabić Trumpa. Podsekretarzem ds. wywiadu został Ezra Cohen-Watnick, człowiek generała Flynna.

A co jeżeli ścieżka prawna do podważenia oszukańczego wyniku wyborczego zostanie zamknięta? Wówczas Trump może w ostatnich tygodniach swoich rządów sprawić parę niespodzianek Głębokiemu Państwu. Don Jr. już go namawia, by „Declasify everything!” Akta JFK/RFK? Martina Luthera Kinga i Malcoma X? WTC? Roswell? Możemy pomarzyć, ale fajnie byłoby gdyby odtajnił „bezpieczniejsze” tematy. Np. pokazał jak administracja Johnsona odstrzeliła dra Kinga. Trump może również strollować Głębokie Państwo ułaskawieniami – np. Assange’a, generała Flynna, Manaforta czy Rogera Stone’a. John Brennan, były komunista i zarazem były szef CIA, już z tego powodu dostał bólu d… i wzywa do zamachu stanu, tak by usunąć Trumpa z urzędu i nie mógł on niczego ujawnić.  Niektórzy przedstawiciele Głębokiego Państwa obawiają się też, że Pentagon rozpocznie nowe operacje przeciwko Iranowi – które pozostawi nowej administracji. Chiny też obawiają się incydentów, które popsułyby planowany reset. Nie można wykluczyć też ogłoszenia wycofania wojsk USA z Syrii.

Można się spodziewać, że po czymś takim Głębokie Państwo kontratakowałoby. Dążyłoby do zniszczenia finansowego Trumpa, wsadzenia go do więzienia czy też zabicia go i członków jego rodziny. Ale mogłoby też zastosować inną opcję. I tu otwiera się droga do planu C.

Już pojawiają się przecieki, że Trump dostaje mnóstwo ofert na napisanie wspomnień i prowadzenie programu w telewizji. Pozostanie mu na pewno ogromna baza wyznawców przekonanych o tym, że okradziono go ze zwycięstwa wyborczego. Pojawiają się też doniesienia, że chce stworzyć własną wersję Fox News.  Będzie więc kimś w rodzaju prezydenta USA na uchodźstwie. Stąd np. Steve Bannon mówi, że prezydent Trump będzie chciał ponownie wystartować w wyborach – w 2024 roku. Podobne prognozy snuje lewicowy filozof Sławoj Żiżek.

Czy jednak zwycięstwo wyborcze w 2024 roku będzie możliwe? Można się spodziewać, że cenzura internetu znacznie się nasili. Demokraci będą też próbowali odebrać Amerykanom broń palną. To zaś może doprowadzić do insurekcji wcześniej. Wszak Wielki Reset po pandemii uczyni życie wielu ludzi nędznym. Jak przewidywało Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), w 2030 r. nie będziesz nic posiadał, będziesz nadzorowany i zarazem szczęśliwy jak nigdy. (Polecam lipne konta Klausa Schwaba, przewodniczącego WEF 🙂 Tak jak to opisywaliśmy w serii eXtinction. I po to były te wybory w USA i ta pandemia. 

***

Co do kolejnych wpisów, nic nie obiecuj, bo sytuacja w USA dynamiczna. Cały czas mam jednak nadzieję wrócić do bonusowych odcinków serii Phobos.

Autor: foxmulder

Źródło: foxmulder2.blogspot.com, 17 listopada 2020.

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

*

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >  >  > TUTAJ.

*

Poglądy autorów publikowanych materiałów nie koniecznie muszą być zgodne ze stanowiskiem redakcji PCO.

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2020.11.16.