Prognoza dla Polski na rok 2021 (część druga)


W pierwszej  części prognozy [LINK] zostały przedstawione pesymistyczne przewidywania dotyczące sytuacji gospodarczej w Polsce w nadchodzącym roku. Wystarczy dodać, że zły stan gospodarki narodowej bardziej niż w poprzednich latach będzie się przekładał na zły stan poszczególnych przedsiębiorstw, rodzin, pracowników. Tak bardzo ceniony w Polsce indywidualizm pokaże ostre kły.

Nadal nie interesuje mnie ogólny chaos, napięcia społeczne, walki dogmatyczne i polityczne, tym bardziej , że politycy nawzajem sypią sobie piasek w oczy.  Bardziej pouczające są konsekwencje zjawisk, które z całą wyrazistością stanęły nam przed oczami w 2020 roku, dla wielu słabo rozeznających się w sytuacji – zjawisk szokujących. Są to fragmenty tego, co stanie się w 2021 roku. Chodzi o odpadanie starego tynku: prawdy, wolności, sprawiedliwości, bezpieczeństwa, chrześcijaństwa, itd. Chodzi o zwolnienie hamulców.

Opatrzenie tych zjawisk przekonywującym  mianem jest niezwykle trudne. Posłużę się znanym,  zwięzłym określeniem: piekło na ziemi, które każdy wedle własnego uznania traktuje mniej lub bardziej dosłownie. W moich przewidywaniach istotne jest uzasadnienie wybranego kierunku: to będzie piekło dosłownie, a nie w przenośni.. Rok 2021 będzie  początkiem takiego piekła na ziemi. Tak jak globalny kryzys ekonomiczny Polski nie ominął (o czym zapewniali kolejni zwierzchnicy III RP), tak też piekło nas nie ominie.  

Nie chodzi tylko o zwolnienie hamulców i ogólne rozprężenie. Fałszywa pandemia jest jedynie fragmentem długofalowego projektu. Dopiero poznanie tego projektu umożliwia ustalenie tego, co będzie się niebawem działo. Trudności poznawczych jest wiele.

Trudno było rzucić podejrzenia na Brutusa, zanim Cezar został zamordowany. Tak samo nie jest łatwo zidentyfikować moce piekielne, o których wyżej wspomniałem (tym bardziej, że wielu ludzi niechętnie podchodzi do odniesień religijnych). W nadchodzącym roku sporo się wyjaśni, lecz na razie tej jasności nie ma.

     Znamy tylko ogólny zarys projektu, którego fragmentem jest wykorzystanie Covid-19, na szczęście nie jest to projekt  oryginalny i odkrywczy. Jest to projekt NEOMALTUZJAŃSKI, którego historia sięga przełomu XVIII i IX wieku.

Najbardziej zaskakujące jest to, że o tym mało się mówi. Ode mnie Czytelnik też niewiele się tutaj dowie, gdyż głównym tematem nie jest historia neomaltuzjanizmu i jego powodzenie w czasie wielkiego kryzysu ekonomicznego, lecz nadchodzący rok 2021. Kilka spraw jednak wypada poruszyć, aby lepiej rozpoznać, co nas czeka.        

Najpierw trochę uwagi warto poświęcić skutkom kompromitacji i upadku neoliberalizmu. Była to wielka porażka globalistów oraz nadzorującej ich światowej oligarchii finansowej. Nie tylko pozbawiała ona skutecznych narzędzi politycznych  do realizacji dążeń hegemonistycznych, ale ponadto postawiła ich w wyjątkowo złym świetle. Neoliberalizm nie był również czymś oryginalnym i odkrywczym, tak jak niczym odkrywczym są zwykłe narzędzia ( siekiera, młotek czy miotła). Był bowiem wykorzystaniem ekonomii liberalnej do realizacji celów wysoce ambitnych: panowania nad światem. Dlatego ekonomizm  został uznany za nadrzędny wobec wszelkich pozostałych aspektów i przejawów ludzkiej aktywności, które należy ignorować i zwalczać. Piszę o tym, ponieważ identycznie posłużono się fałszywą pandemią (jakby poza nią świata nie było). Dalej, neoliberalizm doprowadził ekonomię liberalną do  skrajnego dogmatyzmu. Inne kierunki ekonomii zostały zamknięte w archiwach, a z ekonomii liberalnej wyeliminowano to, co nie zgadzało się z forsowaniem interesów kapitału finansowego. Również do praktyki politycznej wprowadzono  korzystne dla kapitału finansowego  „zasady” oraz ostre sankcje wobec rządów usiłujących je podważać lub omijać. I wreszcie, nadano temu wszystkiemu charakter internacjonalistyczny i antynarodowy.            

 Analogicznie postąpiono z maltuzjanizmem, który właśnie obecnie wypełnia lukę po neoliberalizmie. Szerzej o tym pisać nie będę. Wystarczy, że zaznaczę, iż na miejsce „prywatyzacji”, „liberalizacji” i „deregulacji”, mających zapewnić powszechny dobrobyt, wprowadzone zostały „wojna”, „zaraza” i „głód” mające zapewnić redukcję ludności w świecie. Oczywiście po odpowiedniej obróbce. Istnieje zasadnicza różnica między teorią Roberta Thomasa Malthusa (bezspornie błędną), a  globalistami dokonującymi konwersji z neoliberalizmu na neomaltuzjanizm. Polega ona na tym, że wedle Malthusa redukcja ludności dokonuje się samorzutnie, zaś wedle globalistów, należy ją za wszelka cenę przeprowadzić. Oto w zarysie projekt neomaltuzjański: witajcie w piekle na ziemi.

Neomaltuzjanizm jest polityką ludobójstwa.

Dążenie do panowania nad światem jest dążeniem satanistycznym. Od dawna zaprząta głowy ludzi żądnych władzy. W końcu dochodzi do promocji ludobójstwa. Jak nieopatrznie powiedział Zbigniew Brzeziński: „Mówiąc wprost, w dawnych czasach było łatwiej kontrolować milion ludzi, niż fizycznie zabić milion ludzi, dziś jest nieskończenie łatwiej zabić milion ludzi niż kontrolować jeden milion osób”.

NEOMARKSIZM (czyli podobna przeróbka marksizmu na narzędzie użyteczne dla globalistów) wydaje się być przystawką do  neomaltuzjańskiej koncepcji redukcji ludności świata. Jest bardziej widoczny i jawnie agresywny, toteż pozwala zaangażować rzesze głupców do walki z przeciwnikami globalistów  (to są wynajęci głupcy). Do tego  odwraca uwagę od  zamysłów globalistów. A jeszcze  dochodzi premia:  głupcy szybciej umierają. 

Najciekawsze jest pytanie, czy w 2021 roku neomaltuzjański projekt zawali się z hukiem, czy wrócą wojny i nastąpi zapowiadana już głośno „pandemia głodu” (prezydent Trump wyłączył wojny z jego repertuaru, ale zarazy wyłączyć nie zdołał). Od nominacji prezydenta Stanów Zjednoczonych w znacznym stopniu zależy, czy w 2021 roku zwyciężą moce piekielne. Projekt neomaltuzjański  (podobnie jak upadły i skompromitowany neoliberalizm) nie ma najmniejszych szans zwycięstwa (jak każda aberracja umysłowa). Ale może wyrządzić niepowetowane szkody.

To jednak  wykracza poza perspektywę nadchodzącego roku.

                                                            ***

W przedstawionym zarysie brakuje kilku spostrzeżeń. Pisałem, że kluczową zmianą, która nastąpi w Polsce w 2021 roku będzie zmiana nastawienia do „polityki zdrowotnej”. Oznacza to narastanie niechęci do rządu i rosnący opór społeczeństwa . Początek tego oporu już można zauważyć, chociaż jest przemilczany  w dominujących mediach. Jest to początek bardzo poważnych wewnętrznych trudności rządu. Znając historię i pochodzenie polityków, można spodziewać się silnej fali prześladowań. Zresztą widać, że władze spodziewają się rosnącego oporu i są przygotowane do jego pacyfikacji.

Światowa oligarchia finansowa i globaliści chcą mieć pewność, że nie napotkają oporu.  Chcą zatem zniszczyć tych, którzy mogliby się im przeciwstawić. Zwłaszcza tych, którzy troszczą się o własną godność i życie narodowe. Widać do już dostatecznie wyraźnie w Stanach Zjednoczonych.

Wracając do przewidywanego „piekła na ziemi” : śmiało możemy przyjąć, że jednym  z jego  pięter będą właśnie prześladowania.

Tych, którzy aktywnie protestują przeciwko ograniczeniom i restrykcjom, a także programowi masowych szczepień. Właśnie gotowy program masowych szczepień  może  zaognić sytuację, chociaż prawdopodobnie  w 2021 roku nie zostanie wdrożony.

Jednak kontynuacja dotychczasowego oporu przeciwko ograniczeniom i restrykcjom „polityki zdrowotnej” nie jest najważniejszym ustaleniem  tej części prognozy.  Bardzo możliwe, że równolegle będzie biegła powtórka z historii neoliberalizmu, czyli kompromitacja i upadek neomaltuzjańskiego projektu,  zapewne wcześniej  w innych krajach, zaś w krajach takich jak Polska – z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Najważniejszy będzie opór tych, którzy z powodu „polityki zdrowotnej” mocno dostali po głowie, a nie zostali przeobrażeni w znerwicowanych chomików lub w lewicowych aktywistów.

Mam proste pytanie: Czy Polacy mają inne wyjście?

Od przyszłego  roku opór ten będzie przybierał  charakter masowy i obejmie rzesze tych, którzy zostali pognębieni duchowo i materialnie.

Wydaje się to nieprawdopodobne lub mocno wątpliwe. Bo  polskie społeczeństwo jest biedne, a to daje niskie szanse przeciwstawienia się mocom piekielnym. Po to przecież  zostało pozbawione kapitału i dochodów, aby było słabe. Niebawem, zgodnie z neomaltuzjańskim projektem,  może nie mieć pieniędzy na chusteczki, aby otrzeć łzy. Zamożna cześć polskiego społeczeństwa jest pokaźnej w pokaźnej części  na garnuszku wielkich koncernów i instytucji rządowych, czyli niejako w służbie globalistów.

Wrażenie słabości występuje dzisiaj powszechnie i rodzi poczucie beznadziejności. Niemal wszyscy jesteśmy pogrążeni w ogólnym poczuciu strachu, słabości, daremności wysiłków, frustracji wywoływanej przez  zagranicznych dyplomatów, polityków i hierarchów Kościoła. To właśnie ma się zmienić. Ich autorytet upadnie, a dystans do nich wzrośnie.

Ogół Polaków jest słaby materialnie. Jednak został mocno pognębiony przede wszystkim duchowo  (w niemal wszystkich wymiarach życia duchowego). U źródeł tej maltuzjańskiej  rozprawy ze społeczeństwem leży poważny błąd: możliwe jest fizyczne zniszczenie ludzi i wartości materialnych, ale niemożliwe jest zniszczenie wartości duchowych: wiary, kultury, patriotyzmu, a także najbardziej cennego, niematerialnego dorobku przeszłych pokoleń. W 2020 roku upadła fałszywa wizja powszechnego dobrobytu, czyli konsumpcjonizmu prowadzącego do duchowego wyjałowienia narodu.  Nietrudno  mamić ludzi powszechnym dobrobytem , ale nie można  mamić ich perspektywą wojen, epidemii i głodu.

Złe doświadczenia  okazują się przydatne. Mam szczególną okazję, aby  powołać się na Świętego Jakuba:

„ Za powód do radości, bracia, poczytujcie sobie również doświadczenia, które na was spadają. Wiecie przecież, iż z tego, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi się wytrwałość […] Bracia moi najmilsi, tylko nie dajcie się zwieść!”.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Artykuł opublikowany przez autora.

Podkolorowania i wytłuszczenia w tekście pochodzą od redakcji PCO.


Artykuły prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu >   >   >   TUTAJ .

Zdjęcie tytułowe: Prof. dr hab. Artur Śliwiński. Fot. za: radiomaryja.pl / wybór wg.pco

2020.11.21.
Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński